|
|

 |
Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 7/100] Gdy żyli, też tutaj byli |
To co się stało w sobotni poranek 10.04.2010 roku w Smoleńsku było szokiem dla wszystkich Polaków bez względu na polityczne przekonania. W katastrofie zginęli najważniejsi ludzie w kraju, zginęli przedstawiciele partii politycznych od prawej do lewej strony. Katastrofy, w której zginęła by prócz prezydenta czołówka polityczna kraju, kroniki światowe jeszcze nie odnotowały. Jednak szczególny żal budzi fakt śmierci kogoś kogo się znało osobiście, kogoś z kim mogło się porozmawiać, spotkać. Wśród ofiar tej katastrofy były takie osoby.
Żona prezydenta - Maria Kaczyńska odwiedziła Ustrzyki 1 września 2008 roku, by spotkać się z przebywającymi tutaj dziećmi z ogarniętej wojną Gruzji. Nie miałem okazji spotkać wcześniej Mari Kaczyńskiej osobiście nie mówiąc już o jakiejkolwiek z nią rozmową. Wtedy 1 września taka okazja się trafiła.
Zadałem Pani Prezydentowej kilka pytań i otrzymałem na nie kilka dowcipnych, ale i też rzeczowych odpowiedzi. Dowiedziałem się między innymi, że jest już w Ustrzykach po raz trzeci. Człowiek zyskuje przy bezpośrednim spotkaniu. Mój obraz Mari Kaczyńskiej budowany na przekazie telewizyjnym uległ zasadniczej zmianie, rzecz jasna na lepsze.
W trakcie wyborów uzupełniających do senatu kandydatowi SLD pomagała była wice-premier, a wtedy poseł Izabela Jaruga-Nowacka. Przy tej okazji cały dzień spędziła w Ustrzykach i okolicy.
Była w naszym biurze, spacerowaliśmy po mieście, pojechaliśmy na przejście graniczne w Krościenku, gościliśmy u Pani sołtys tej miejscowości, odwiedziliśmy Czarną, spotkaliśmy się z wójtem tej gminy i zakończyliśmy dzień w gospodarstwie agroturystycznym Agaty Pupek. Ten dzień pamiętam do dzisiaj.
Wielokrotnie w swojej pracy dziennikarskiej, czy działalności politycznej spotykałem się z wicemarszałkiem sejmu Jerzym Szmajdzińskim, senatorem Stanisławem Zającem, posłami Wiesławem Wodą, Leszkiem Deptułą. Każdy kto zginął w tej katastrofie nie był dla mnie osobą anonimową, jednak dopiero fakt iż byli tam ci których znałem osobiście poteguje uczucie straty.
Chciałby zakończyć ten smutny tekst fragmentem wiersza Władysława Broniewskiego:
„Nie, to nie koniec, nie koniec,
żył będę,
aż uda mi się nakłonić
śmierć mą w legendę.”
WS
|
|
 |
[Nr 7/100] Gdy żyli, też tutaj byli |
|
|