Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 9/85] "Burmiscz wycina dżewa"
Taką konkluzją można by opatrzyć rysunek jaki mieszkańcy Ustrzyk Dolnych mogli obejrzeć 24 czerwca na kilku tablicach ogłoszeń w centrum miasta. Zatytułowany „Moje miasto” w zamyśle „dziecka”, które go narysowało miał przedstawiać jadącego samochodem burmistrza, który ze względu na zły stan techniczny ustrzyckich ulic ochlapał biednego „malca” i jego mamę brudną wodą z kałuży. Brzdąc tak się zdenerwował, że gdy tylko wrócił do domu wysmarował rysunek, żeby burmistrzowi poszło w pięty. Żeby tego było mało „nasze dziecko” mając dobrze rozwinięty zmysł obserwacyjny zauważyło, że w mieście na potęgę wycina się „dżewa”. A, że często ze swoją rodzicielką uczęszczał do ogródka jordanowskiego przy zbiegu ulic 29 Listopada i Sikorskiego, nie mógł zdzierżyć, że jego plac zabaw pozbawiono naturalnej osłony przed słońcem i ołowiem wydostającym się z rur wydechowych ze stojących tam na światłach samochodów. Ta obywatelska postawa przysporzyła mu wielu fanów. W mieście przynajmniej przez jeden dzień o niczym innym się nie mówiło, a stojących przed tablicami i oglądających to dzieło „dziecięcych rąk” było jakby więcej niż zwykle. Czy to przypadek? Raczej nie. Zewsząd słyszę opinie, że Ustrzyki ogołacane są z drzew. Mówią mi o tym lekarze, którzy wiedzą co mówią. Ba, słowa dezaprobaty można usłyszeć z samej siedziby administracji miejskiej. Mówią o tym mieszkańcy miasta. Jednak apele do gazety, żebyśmy coś z tym zrobili, to nie całkiem ten adres. Zawsze odpowiadam, gazeta nie jest od załatwiania spraw. Możemy problem naświetlić, reszta zależy od ludzi, ich inwencji i chęci uczestniczenia w codziennym życiu miasta. Nie bez powodu takie słowa jak „demos” i „kratos” zrobiły taką furorę. Od nas tylko zależy czy potrafimy z nich korzystać. Takie rysunki bez względu na to czy narysowało je dziecko czy dorosły nie mający z różnych powodów odwagi się do tego przyznać niosą w sobie dużą dozę informacji. Uświadamiają, że nie wszyscy obok takich problemów przechodzą obojętnie. Pobudzają do myślenia i refleksji.

Andrzej Kotowicz

[Nr 9/85] "Burmiscz wycina dżewa"



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio