|
|

 |
Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 15/75] Równi i równiejsi |
Na pytanie jaki akt prawny ma największą moc i znaczenie w Polsce, odpowiedź jest jedna Konstytucja RP. Wszelkie inne akty prawne muszą być jej kategorycznie podporządkowane. Konstytucja RP w rozdziale II- Wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela w paragrafie 32 punkt 1 mówi- Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze publiczne. W paragrafie 32 punkt 2 dodaje- Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
Tymczasem podróżni przekraczający przejście graniczne Krościenko- Smolnica dostają karteczki zatytułowane- Informacja dla podróżnych wjeżdżających na obszar celny Unii Europejskiej. Zaś tam napisano, że w Polsce są obywatele dwóch kategorii- mieszkańcy strefy nadgranicznej oraz pozostali podróżni. No i jak to się ma do Konstytucji. Oczywiście nic tu nie zawinili celnicy z Krościenka, więcej nic nie zawinili pracownicy Izby Celnej z Przemyśla. Przepis przyszedł prosto z Warszawy. Przepis to niezbyt dobre określenie dla tego bubla prawnego. Okazuje się, że najprawdopodobniej w Ministerstwie Finansów powstał akt prawny rangi wyższej od Konstytucji RP.
Dużo się mówi w tym kraju o przestrzeganiu prawa o szacunku dla prawa, jak więc się odnieść do takich przepisów. Tworzenie ich to nie tworzenie prawa ale kpina z prawa.
Ja rozumie intencje tych, którzy ten przepis tworzyli. Ludzie mieszkający przy granicy to według nich złośliwe „mrówy” taszczące kilka razy dziennie zakazane towary i tym samym narażające skarb państwa na ruinę. Stąd już tylko krok do stwierdzenia, że światowemu kryzysowi nie jest winna magiczna wiara tegoż świata w sprawczą moc wolnego rynku, ale że winne są wszystkiemu polskie „mrówki”. A przecież nie każdy kto mieszka przy granicy automatycznie staje się mrówką, dowodem niech będzie mój paszport z dwiema pieczęciami przekroczenia granicy z Ukrainą w ciągu ostatnich dwóch lat. Na dodatek kto zabrania mieszkańcowi Warszawy, Rzeszowa, Izdebek czy Zagórza przekraczać granicę kilka razy dziennie. Wszak jeśli zazdrości tym mieszkającym przy granicy może zamieszkać tu na jakiś czas i przekraczać granice do woli. Różnica jest taka, że mieszkaniec np. Brzozowa może to zrobić bez łamania przepisów, a mieszkańcowi strefy nadgranicznej stwarza się ograniczenia.
Czego te ograniczenia dotyczą. Ano głównie alkoholu. Mieszkaniec strefy nadgranicznej może wwieźć wódki, win musujących tzw. szampana, win niemusujących po 0,5 l. Tak zwany pozostały podróżny może wwieźć 1 l wódki, 2 litry szampana, 4 l win niemusujących. Piwa, ten ze strefy nadgranicznej może wieźć 2 l, pozostali 16 l. Nie będę tego komentował bo już wyżej napisałem, że jest to przepis niezgodny z Konstytucją RP i koniec.
To tyle o przepisach, a teraz o kretynizmie osób, które je tworzyły. Otóż jak podaje wymieniona wyżej instrukcja człowiek mieszkający w strefie nadgranicznej może wwieźć do Polski 0,5 litra win musujących i niemusujących. Konia z rzędem temu, który pokaże mi kraj w który wino butelkuje się w butelki o pojemności 0,5 l. Cały świat – od którego między innymi to przyjęliśmy- wlewa wino do butelek minimum 0,7 litra. Co więc robić z nadwyżką? Trzeba, czy też można ją wypić na granicy? Czy celnicy mają korkociągi? To przecież absurd, a ten co ten przepis wymyślił po wsze czasy powinien się mienić kretynem stulecia. Albo można wwieźć 0,7 litra wina, albo zakazać wwozu w ogóle bo przecież inaczej się nie da.
Ze swojej strony obiecuję, że zwrócimy się do Rzecznika Praw Obywatelskich o zbadanie tej najgłupszej z ostatnich rządowych decyzji. Zapytamy też posła Palikota speca od kretyńskich ustaw, by odpowiedział nam jak legalnie wwieźć do kraju 0,5 litra wina w butelce 0,7.
Dość i basta. Ten numer pełny jest wieści z granicy. Dlaczego? Ano dlatego, że przekracza ją w Krościenku ponad 2 miliony ludzi rocznie. Nawet biorąc pod uwagę, że niektórzy robią to nawet dwa razy dziennie, to i tak mamy spora liczbę osób zainteresowanych tematem. Będzie to jak mi się wydaje na razie koniec. Chyba, że uda nam się wyśledzić „geniusza” który wymyślił przepis z winem. Wtedy odstąpimy od zasady i napiszemy o granicy raz jeszcze , a zdjęcie tego człowieka ozdobi cała okładkę.
Wiesław Stebnicki
|
|
 |
[Nr 15/75] Równi i równiejsi |
|
|