Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 3/53] KSU - Tarcza i miecz władzy ludowej
Powiększ zdjęcie
W poprzednim numerze zapraszaliśmy na wystawę zorganizowaną przez oddział Instytutu Pamięci Narodowej dotyczący działań Służby Bezpieczeństwa na terenie Podkarpacia, w tym także Ustrzyk Dolnych. Jednym z wątków tej wystawy jest inwigilacja środowiska młodzieżowego w Ustrzykach związanego głównie z punk rockiem. Na wystawie sprawa ta jest przedstawiana niezwykle skromnie. Prezentowanych jest kilka zdjęć i kilka stron akt z teczki sprawy operacyjnej o kryptonimie „Żyletka” w ramach, której Wydział III KW MO w Krośnie rozpracowywał członków pierwszego składu KSU i ich kolegów. W związku z tym prezentujemy niżej fragment przygotowywanej do druku biografii KSU dotyczący okresu w którym SB zajmowało się zespołem. Informujemy , że w jednym z najbliższych numerów Połonin zaprezentujemy materiał dotyczący zawartości tej teczki.

Fragment biografii KSU – „Ustrzyki to stolica Bieszczad jest” Pogo czas zacząć

Grają więc teraz głównie kawałki Sex Pistols, Wire, U.K. Subs, The Dammed. Zresztą punk to nie tylko muzyka. Punk to nieznany do tej pory szaleńczy taniec pogo, to pełne ćwieków, agrafek , żyletek skórzane kurtki, przykrótkie obcisłe czarne spodnie, sznurowane wysokie czarne martensy na nogi. To też postawione w czub włosy, a co najważniejsze to olewający wszystko i wszystkich stosunek do świata. Członków zespołu i ich wąskie grono fanów można było często zobaczyć na dyskotekach w starej świetlicy ZBL-u. Tam co jakiś czas przerywano normalną zabawę , a na parkiet wchodzili ludzie w skórach z łańcuchami i rozpoczynali szaleńcze pogo. Przyznam , przychodziło tam sporo ludzi nawet w dość zaawansowanym wieku by obejrzeć tych dziwaków. Przypomnę , że był to okres gdy kończyła się era budowanej przez Gierka drugiej Polski, nie ma się więc co dziwić że ludzie związani z punkiem , szczególnie w tak małej miejscowości jak Ustrzyki nie znaleźli zrozumienia u miejscowej władzy , a szczególnie u rozbudowanego ponad granice rozsądku aparatu Służby Bezpieczeństwa.
Powiększ zdjęcie
Zresztą członkowie zespołu robili wszystko co możliwe by zwrócić na siebie uwagę SB. Po pierwsze napisali listy do rozgłośnie Wolna Europa z prośbą o puszczanie większej ilości muzyki , która ich interesowała. Radio Wolna Europa było jedną z najbardziej znanych rozgłośni zachodnich , które nadawało w języku polskim popierając tworzące się tutaj ruchy niepodległościowe. Jako , że siedzibą radia były zachodnie Niemcy zwane wtedy RFN była to rozgłośnia najbardziej znienawidzona przez socjalistyczne władze. Nie dziw więc , że gdy w radiu odczytano list z Ustrzyk i spełniono prośbę miejscowych punków nadając dużo więcej muzyki o którą prosili, miejscowe SB zaczęło zapraszać ich pojedynczo na „przyjacielskie rozmowy”. Czasami smutni panowie odwiedzali domy członków zespołu szukając w nich interesujących ich materiałów wywrotowych, przeglądali ich korespondencję, no i co jakiś czas przesłuchiwali. W kraju podskórnie już wrzało, a zaczęło się wszystko w 1976 roku od protestów robotniczych w Radomiu, które brutalnie stłumiła milicja. Powstał KOR, KPN i wiele innych podziemnych organizacji, powoli zbliżał się chyba najważniejszy dla Polski w ubiegłym wieku, rok 1980. Może podświadomie wyszli temu naprzeciw także członkowie zespołu , zakładając coś na kształt podziemnej organizacji , którą nazwali WRB czyli Wolna Republika Bieszczadzka. Był to odzew na panoszących się wtedy Bieszczadach harcerzy. Zjeżdżali oni tutaj tysiącami w każde wakacje. Zaczęło się to w 1974 roku w trzydziestą rocznicę powstania Polski Ludowej, którą to rocznicę obchodzono 22 lipca w dowód pamięci uchwalenia manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Akcję nazwano Bieszczady- 40 co miało oznaczać, że harcerze będą pomagać w rozbudowie bieszczadzkiej infrastruktury przez najbliższe 10 lat. Akcja była niezwykle nachalna propagandowo, nigdzie nie można jej było skrytykować. Sklepy już wtedy dość często świeciły pustkami , a dla harcerzy zawsze się znalazły frykasy w postaci kiełbasy, szyneczki, masełka, żółtego sera czy nawet takiego cudu jak papier toaletowy. Co najgorsze ,wędliny dla harcerzy, pieczywo produkowały tutejsze spółdzielnie, co zdaniem miejscowych zubożało i tak ubogi rynek. Dlatego też miejscowi nie lubili harcerzy, bo na dodatek w mediach informowano wszem i wobec , że to tylko dzięki nim coś się tutaj buduje, dzięki nim rolnicy zbierają plony, a turyści mogą tylko u nich nocować w namiotowych hotelikach. WRB postanowiła dokładać harcerzom. Działo się to przeważnie za pomocą rąk, ale i też przy pomocy napisów na ścianach budynków. Tak więc członkowie WRB byli tutaj zarazem prekursorami grafitti. Oczywiście dość szybko SB skojarzyła WRB z punkami, szczególnie tymi z zespołu , co znów dolało oliwy do ognia w niezbyt przyjaznych wzajemnych stosunkach. Siczka z kolegami nadali już zespołowi nazwę. Ustrzyki Dolne były siedzibą gminy należącą do jednego z 49 Gierkowskich województw, województwa Krośnieńskiego. Tablice rejestracyjne samochodów zaczynały się więc na literę KS po dodaniu nazwy gminy powstało KSU. To było to, tak nazwano zespół. Członkowie zespołu powoli kończyli szkoły, niektórzy rozpoczęli pracę. Siczka z zawodu stolarza trafił do Przedsiębiorstwa Budownictwa Komunalnego na stolarni. Praca ta miała jak się później pokazało dwie zalety po pierwsze była to jak na razie jego jedyna stała praca , po drugie zakład miał świetlicę wyłożoną boazerią, co nadawało jej w miarę dobrą akustykę, a więc tam przeniesiono próby zespołu. Tam też doszło do pierwszego pamiętnego koncertu. Przed koncertem zaprosili na próbę Wieśka Stebnickiego, który był tam jakimś kierownikiem. Ten po wysłuchani kilku utworów zapalił się do tej muzyki i obiecał załatwić zezwolenie na organizację koncertu w świetlicy. Na dodatek na jednej z budów , którą wtedy prowadził pracowali więźniowie. Budynek na którym pracowali miał być niebawem oddany, a więc terminy goniły i roboty trwały na dwie zmiany. By zmobilizować skazanych do wydajniejszej pracy Stebnicki obiecał skazanym wizytę na koncercie. Zgodę wyrazili na to ich przełożeni, tak więc tuż przed koncertem pojawiło się na sali ponad 30 skazanych. Publiczność rozlokowała się na podłodze, no i zaczęło się. Koncert był naprawdę udany, w zasadzie już po nim można było powiedzieć , że muzyka KSU nie zginie , że prędzej czy później zespół wypłynie. Ciekawostką tego koncertu jest też ascetyczna dekoracja. Posłużyła do niej ogromna nieobrzynana deska , zawieszona na dwóch łańcuchach z napisem KSU. Deskę tą Siczka ze Stebnickim wypatrzyli na stolarni i za zgodą kierownika przenieśli do świetlicy. Firma Siczki była jeszcze właścicielem potężnego budynku , byłego Domu Kultury górników naftowców. Dyrekcja naftowców przeniosła się do Sanoka , a obiekt administracyjnym nakazem przekazano PBK. Ta firma nie miała jednak jakiegoś sensownego sposobu na zagospodarowanie obiektu i po pertraktacjach przekazała go młodym pracownikom na organizację dyskotek. Tam ulokowało się KSU. Budynek ten leżał na uboczu , więc ludziom nie rzucało się w oczy to co tam się działo. Dlatego też zespół mógł robić tam co tylko zechciał. Sława tej budy rozeszła się szybko po Polsce i zaczęli tutaj zjeżdżać punkowcy z całej Polski, szczególnie w wakacje. Bywał tutaj także Kazik Staszewski i to raczej jako uczeń punka. Organizowano w budynku dzikie koncerty, dyskoteki, sesje fotograficzne. Dyskoteki dawały pieniądze na wino i nęciły panienki. Patrząc z perspektywy czasu śmiało można powiedzieć, że poza zawieraniem nowych znajomości okres ten był jałowym jeśli chodzi o dokonania muzyczne. Finałem tych burzliwych dla kraju miesięcy 1980 roku było zaproszenie KSU na pierwszy ogólnopolski festiwal zespołów rockowych „Nowej Fali” do Kołobrzegu. Prowincjonalne KSU odniosło tam ogromny sukces. Muzyka jaką zagrali ludzie z Ustrzyk była wprawdzie surowa, pełna technicznych niedoskonałości , ale świeża, odkrywcza i zarazem przebojowa. Występ w Kołobrzegu był ogromnym sukcesem KSU i na nic nie zdały się złośliwości stołecznych muzyków kpiących z KSU. Zespół po tym występie otrzymał propozycję nagrania płyty w Niemczech Zachodnich , ale jak się okazało po powrocie do Ustrzyk nikt z KSU nie chodził koło tego i sprawa upadła. To było takie typowe dla KSU olewanie swojej szansy jak czas pokazał pierwszej , ale nie ostatniej. Z pofestiwalowej szansy skorzystała chyba wtedy tylko Brygada Kryzys nagrywając płytę we Francji.

[Nr 3/53] KSU - Tarcza i miecz władzy ludowej

» [Nr 12/52] KSU - Tarcza i miecz władzy ludowej
Całkiem ciekawy artykuł, choć większość tego, co w nim jest, to informacje znane fanom KSU.

Zauważyłem błąd rzeczowy: płytę we Francji nagrał Kryzys, a nie Brygada Kryzys!!!
Dodano 22 Maja 2007 przez ~Nikodem15

» [Nr 3/53] KSU - Tarcza i miecz władzy ludowej
lltrcerfpkjttxfz
Dodano 15 Wrze¶nia 2007 przez ~abc123



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio