Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [10/122] Chleba i igrzysk
Z takim oto okrzykiem około dwóch tysięcy lat temu protestowali starożytni Rzymianie, natomiast starożytni Egipcjanie zastrajkowali przy budowie piramidy parę tysięcy lat temu gdyż zabrakło im ... kosmetyków!

Dziś Grecy, nie starożytni lecz całkiem współcześni choć grozi im totalne bankructwo nie chcą pracować za marne 650 euro. Dziś świat (może nie cały) pomaga Grecji (choć osobiście uważam, że są to pieniądze wrzucone do „wychodka”). Dlaczego o tym piszę? Otóż Polska też Grecji ma pomagać, no cóż, tylko chwalić polską solidarność, pozostaje jednak pewien niesmak, o którym zapominają uczeni w piśmie i politycy – czy któryś z nich wie za ile pracuje przeciętny polski Kowalski? Sądzę, że wiedzą a w duchu dodają sobie „śmierć frajerom” – otóż za niecałe 300 euro, a w Grecji kryzys trwa w stosunku do naszego (około 30 lat) stosunkowo niedługo. W efekcie Grecy biją się na ulicach z policją i dzieją się tam dantejskie sceny.

U nas sielanka, zielona wyspa w Europie choć ceny i podatki u nas mamy wyższe niż prawie wszyscy nasi sąsiedzi, a zarobki głodowe, ale jak przysłowie mówi „i piec do pcheł się przyzwyczai”.

Lecz czy nas Polaków można bezkarnie nazywać tak i czy możemy czuć się osobiście psami nie ubliżając naszym najwierniejszym czworonożnym przyjaciołom. Wracając do tej jedynej zielonej wyspy to podejrzewam, że wzięła się nie z mądrości nami rządzących, lecz zwykłych ludzi z inicjatywą i chęcią wyjeżdżających za chlebem za granicę gdyż Polska nie jest dla nich matką lecz macochą a wracając do niej z czystego sentymentu przywożą zarobioną twardą walutę. Lecz czy nie jest to przedwczesna radość bo ta zielona wyspa w niedługim czasie może pójść w ślady Grecji.

Nie jestem ekonomistą „Balcerkiem Wspaniałym”, ale zdaję sobie sprawę, że ci co wyjechali (a są ich setki tysięcy) nie pracują w dłuższej perspektywie na rzecz naszego państwa, nie płacą podatków, składek ZUS, itd.

W Polsce pozostają jednostki słabe (w wieku ponad 30 lat nie mają ani jednego roku składkowego), chorzy, inwalidzi i emeryci, na których państwo, żeby nie zamienili się w żebraków będzie musiało łożyć coraz większe sumy, ale skąd je brać. Może rodacy nie będzie walczyć jak Grecy (ileż razy można) na ulicach, ale też nie będą z własnej woli zdychać pod płotami.

Piszę do lokalnej gazety bo jest stąd i tu już zostanę. Otóż na własne oczy widzę jak nasze miasto pięknieje z dnia na dzień, cieszę się jak wszyscy, pięknieją ulice, powstają nowe obiekty – basen, hala sportowa, chodniki, drogi i tak dalej. Ulice, drogi – zgoda, ale łaźnie, areny? Może by tak jak w Rzymie, najpierw chleb potem igrzysk, o kosmetykach nie wspomnę bo mi wstyd i nie to żebym capił, ale te tysiące lat dają do myślenia.

Malkontent

[10/122] Chleba i igrzysk



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio