|
|

 |
Artyku³y » ~ Archiwum » [14/107] Tam gdzie Strwiąż do Dniestru wpada |
Każde miasto, miasteczko, ale i też wioski szukają czegoś co by je różniło od innych. Są to zazwyczaj sławni mieszkańcy, żyjący lub pochodzący z tych miejscowości, wydarzenia historyczne jakie na tych terenach miały miejsce, zabytki historyczne lub przyrodnicze, lokalne zwyczaje itp., itd. Ustrzyki Dolne też takie wyróżniki posiadają. Jednym z nich jest jeszcze do niedawna lekceważony, fenomen zespołu KSU. Na szczęście to się zmieniło kilka lat temu i Siczka z zespołem są w tej chwili taką małą fabryką dostarczającą miastu sporo gotówki od fanów przyjeżdżających tu na koncerty, lub w celu odwiedzenia miasta gdzie powstał legendarny już zespół. Są jeszcze dwa wyróżniki Ustrzyk jak do tej pory prawie nie wykorzystywane do promocji. Po pierwsze fakt iż miasto wróciło do Polski dopiero sześć lat po wojnie. Gwoli przypomnienia w przyszłym roku wypadnie 60 rocznica tego wydarzenia. Po drugie z racji właśnie tego powrotu Ustrzyki z leżącej prawie w środku przedwojennej Polski kresowej, z nieznanej nikomu mieściny stały się miasteczkiem, które leży na jedyną w Polsce rzeką kierującą swe wody na południe Europy, by poprzez Dniestr dotrzeć do Morza Czarnego.
Gdzie jest to miejsce
Jakiś czas temu w trakcie wizyty na Ukrainie dotarłem do przedwojennego przewodnika opisującego dolinę Strwiąża od źródeł do jej ujścia. Tam natknąłem się na zdanie, że kilku geografów i kartografów jest zdania iż to Strwiąż jest dłuższy od swych źródeł do połączenia z Dniestrem, dlatego też Strwiąż powinien wpadać do Morza Czarnego. Nie jest to jednak aż tak istotne, może to ktoś kiedyś zbada, ale i tak nazw geograficznych nie zmieni. Ważne jest, że zapragnąłem wtedy dotrzeć do miejsca gdzie łączą się obie rzeki. Wtedy nie było to jeszcze całkiem możliwe, teraz nic już nie stało na przeszkodzie. Przed wyjazdem postanowiłem popytać mieszkańców Ustrzyk czy znają to miejsce, a jeśli nie to jak je sobie wyobrażają. Większość odpowiedzi była na nie, jedynie dwie osoby skojarzyły, że jadąc z Sambora do Lwowa przejeżdżały most na Strwiążu. Jeśli chodzi zaś o to jak sobie to ujście wyobrażają, to wszyscy twierdzili- pewno na podstawie tego co widzą na odcinku od przejścia granicznego do Chyrowa- że jest to przy ujściu szeroka, bystra rzeka. Prawda okazała się zupełnie inna. Zaś dotarcie do ujścia okazała się nie lada przedsięwzięciem.
Igor Nowacki - nasz ukraiński przewodnik
Wiedziałem, że mimo map, by tam dotrzeć potrzebuję miejscowego przewodnika. Żona znała pracującego na przejściu granicznym Igora Nowackiego, który zgodził się nas tam dowieść. Igor to osoba niezwykła poeta, pisarz, który wydał cztery książki, członek Związku Literatów Ukrainy. Igor ma też sporo innych zainteresowań. Jednym z nich jest historia. W starym domu rodziców posiada potężną kolekcję starego sprzętu rolniczego, domowego, obrazy, książki, stare czasopisma. W ogrodzie postawiał rzeźby, które jeszcze nie tak dawno zdobiły ukraińskie miejscowości, a w procesie przemian zostały powyrzucane na śmietnik. Kolekcji jaką u siebie zgromadził mogło by mu pozazdrościć niejedno Polskie muzeum.
Igor mieszka w Sąsiadowicach, miejscowości o dość licznej grupie Polaków. Oprowadził nas więc po wsi. Odwiedziliśmy między innymi cmentarz z mnóstwem nagrobków z polskimi napisami.
Na tym cmentarzu mogliśmy przekonać się jak groźny może być Strwiąż, natknęliśmy się bowiem na grób 17- letniej dziewczyny, która jakiś czas temu utopiła się w tej rzece. Byliśmy też w kościele i klasztorze w Sąsiadowicach. Nie tak dawno spłonął tam dach, w którego odbudowie pomagają Polacy.
Mijane po drodze Laszki Murowane, Felsztyn i wiele innych miejscowości mają wiele polskich śladów, co świadczy o nie tak dawnej jeszcze historii tych terenów. Po minięciu Sambora skierowaliśmy się w stronę Lwowa. Pierwszą większą miejscowością jest Kalinów znany z tego, że za czasów ZSRR istniała tutaj duża baza wojsk lotniczych. To z tej bazy wystartował potężny helikopter, który przemycił do Polski w biały dzień w okolice Ustianowej 17 nielegalnych emigrantów.
Jesteśmy prawie na miejscu
Tuż za miejscowością Łuki, kilka kilometrów przed Rudkami przejeżdżamy przez most na Strwiążu. Słowa o szerokiej i bystrej rzece można między bajki włożyć. Strwiąż niezbyt szeroki, płynie leniwie między wałami przeciwpowodziowymi. To jednak nie koniec podróży. Za mostem skręcamy w prawo, a po kilku kilometrach obok jakiś zrujnowanych zakładów w lewo. Droga zmienia się w szutrową, jak na miejscowe warunki całkiem niezłą. Mijamy zabudowania wsi, wiejskie boisko na którym właśnie toczy się mecz, tory kolejowe wiodące do Lwowa i praktycznie jesteśmy nad rzeką. Igor wyrusza w gęste nadrzeczne zarośla szukać Strwiąża. Znajduje go, ale dalej nie wiemy gdzie łączy się z Dniestrem. Żona pyta o to miejscowego chłopaka, który przygląda się naszym poszukiwaniom, dla zachęty obdarowuje go naszymi pieniędzmi. Jest to strzał w dziesiątkę. Mężczyzna przeciera nam szlak przez zarośla i po kilkudziesięciu metrach jesteśmy nad brzegiem.
Widać wyraźnie łączące się rzeki bo Strwiąż jest zamulony opadami, a Dniestr czysty. Jak twierdzi nasz przewodnik rzeka jest tu głęboka, mierzy 4,5 m szeroka na jakieś 10 metrów. Robię zdjęcia i wracamy do samochodu. Igor Nowacki kieruje nas jeszcze wzdłuż Dniestru jakieś 300 metrów niżej zbiegu rzek. Tam niespodzianka most na Dniestrze, sztuczna kaskada tworząca prawie dwumetrową falę i sporo wypoczywających.
Miejsce przepiękne odległe od Ustrzyk o jakieś dwie godziny jazdy, nie licząc postoju na granicy. To koniec naszej podróżny. Stanie się ona początkiem do wydania przewodnika z biegiem Strwiąża, który ukaże się jeszcze w tym roku nakładem Fundacji „Bieszczady Bez Granic”.
Trasę zwiedzili i opisali Lidia i Wiesław Stebniccy
Z nieocenioną pomocą Igora Nowackiego
|
|
 |
[14/107] Tam gdzie Strwiąż do Dniestru wpada |
| » [14/107] Tam gdzie Strwiąż
do Dniestru wpada |
| Muszę Pana zganić Panie
Wiesławie za ewidentny
błąd: Strwiąż nie jest
jedyną polską rzeką
uchodzącą (pośrednio) do
Morza Czarnego. Drugą ważną
rzeką jest Czarna Orawa wraz
z kilkudziesięcioma potokami
(podobnie zresztą jak
Strwiąż). Jeszcze większy
grzech Pan popełnił
zapominając o Mszance
zbierającej wody potoków
Lipia i Michniowca. |
| Dodano 07 Pa¼dziernika 2010 przez ~leśne oko |
|
|
|