|
|

 |
Artyku³y » ~ Archiwum » [11/104] Pragnących napoić, umarłych pogrzebać |
To dwa spośród siedmiu uczynków miłosiernych zalecanych przez kościół katolicki. Uczą się tego na pamięć między innymi dzieci, które idą do pierwszej komunii. Jeśli ktoś został ochrzczony i bierzmowany i nie zgłosił oficjalnej deklaracji wystąpienia z kościoła katolickiego, ma prawo być pochowany zgodnie z kościelnymi regułami. Jak się okazuje te wszystkie reguły wkuwane przez rzesze katolików nie obowiązują niektórych funkcjonariuszy kościoła, mówiąc prościej księży.
W wiosce za Żukowem zmarł mężczyzna. Nie był on może wzorem cnót wszelakich, ale zgodnie kościelnymi regułami przyjął sakrament chrztu, bierzmowania, wielokrotnie spowiadał się i przyjmował komunię świętą. Co więcej był człowiekiem może niezbyt wykształconym ale posiadającym dar i umiejętności do wykonywania wielu prac. Dzielił się też tym darem z każdym kto go poprosił i często nie brał za to wynagrodzenia, a zgodnie z obyczajem korzystał z poczęstunku, także i tego procentowego. Lubieli go ludzie w jego i okolicznych wioskach. Lubieli księża bo też i wiele pracy włożył w remonty i budowę okolicznych świątyń. Żył więc sobie nie szkodząc nikomu, z pożytkiem dla swojego środowiska. Grzeszył jak każdy, ale nie ciężko no i rzadko zaglądał do kościoła, co też nie jest jakimś wyjątkiem bo według statystyk w 95% społeczeństwie katolickim w Polsce kościoły odwiedza regularnie niespełna 50 % wierzących. Prawdopodobnie spędził by tak życie do starości. Niestety zawał serca przerwał je w wieku pięćdziesięciu kilku lat.
Rodzina rozpoczęła więc przygotowania do pochówku. Coś pewnie przeczuwała, bo profilaktycznie prócz swojego księdza, odwiedziła też jego przełożonego i otrzymała zapewnienie o zgodzie na chrześcijański pochówek. To u katolika, szczególnie mieszkającego na wsi, rzecz niezwykle ważna. Złamanie tych reguł, to kara potworna i niewybaczalna. Po uzgodnieniach słownych i finansowych, bo te ostatnie dla niektórych Księzy ważniejsze są od zasad religijnych, rozpoczęto pogrzeb. Przyjechał piękny karawan z elegancka i profesjonalna obsługą. Pojawił się ksiądz. I zaczął się dramat. Ksiądz po naradzie z szefem zakładu pogrzebowego postanowił postawić na swoim. Trumnę polecił wieźć prosto na cmentarz, a mszę odprawić już bez udziału zmarłego w kościele. Gdy wiadomość od tej zmianie dobiegła do rodziny zaczął się cyrk. Posypały się po adresem księdza wyzwiska i różnego rodzaju epitety i to nie tylko od rodziny zmarłego ale i od innych uczestników pogrzeby. Ten miast łagodzić konflikt jeszcze go zaostrzał. W końcu widząc, że nikogo do swoich racji nie przekona kazał wieźć trumnę pod kościół. Sam tez wsiadł w samochód i pojechał. To kolejny policzek dla rodziny i znajomych zmarłego. Na wsi bowiem w dalszym ciągu ludzie są zdania, że zmarłego powinno się odprowadzić do kościoła w pieszym pogrzebowym kondukcie. Skonsternowani uczestnicy pogrzebu powsiadali w jaki kto mógł samochód i pojechali pod kościół. Ksiądz nadal upierał się przy swoim i nie chciał wprowadzić zwłok do świątyni, ale ludzie nie odpuścili. Zwłoki zostały wniesione do kościoła, msza „błyskawiczna” odprawiona. Ksiądz mścił się dalej bo nie wygłosił kazania. Z kościoła, w którym zmarły przepracował dziesiątki godzin za tak kochane przez księży „friko” przewieziono je na cmentarz i złożono w grobie. Nie musze chyba dodawać, że ksiądz, który tak brzydził się grzesznego jego zdaniem postępowania zmarłego, pieniądze za pochówek wziął bez najmniejszego obrzydzenia.
Może nie warto by było o tym pisać, gdyby nie fakt, że otrzymałem w tej sprawie wiele głosów. Mówiono też dużo o kapłanie, który podobno został usunięty z innej parafii po bójce do jakiej doszło tam między księżmi w trakcie karcianej gry. Podobno kościelni zwierzchnicy rozpirzyli wtedy to towarzystwo na przysłowiowe cztery wiatry. Oczywiście nie z kapłaństwa bo tylko w świecie cywilnym łamiący przepisy pracownik wylatuje z niej raz na zawsze.
Ja też nie jestem wzorem religijności, choć uznaje się za wierzącego i wiem, że według reguł kościelnych i pisma świętego mam prawo tak myśleć. Bowiem zgodnie z pismem święty znając swoje wady, nie osądzam innych. Przypominam księdzu zza Żukowa co mówi w swojej ewangelii św. Mateusz „Przestańcie osądzać, żebyście nie byli osądzeni, bo jakim sądem osądzacie, takim będziecie osądzeni i jaką miarą odmierzacie, taką wam odmierzą. Czemu więc patrzysz na słomkę w oku twego brata, a nie bierzesz pod uwagę belki we własnym oku?”
Wiesław Stebnicki
|
|
 |
[11/104] Pragnących napoić, umarłych pogrzebać |
| » [11/104] Pragnących napoić,
umarłych pogrzebać |
| A ja się nie dziwię temu
księdzu. Jak ktoś za życia
nie chce do kośicoła, to po
co ten cały cyrk i nieśc go
tam po śmierci. |
| Dodano 16 Sierpnia 2010 przez ~Igor |
|
|
|