Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 4/97] "Parszywe Polaki" odzyskali kościół w Chyrowie
Wąska ulica Dobromilska w maleńkim Chyrowie położonym w Rejonie Starosamborskim na Ukrainie. To właśnie tutaj pod numerem 19 w niewielkim domu znajduje się kaplica wyznania rzymsko-katolickiego, w której od 1996 roku odprawiane są nabożeństwa dla miejscowych Polaków i Ukraińców. W domu tym zamieszkuje pani Janina Piróg, która nie tylko opiekuje się kaplicą, ale równocześnie przewodniczy miejscowej Radzie Parafialnej. Powodem naszych odwiedzin u pani Janiny były wydarzenia, jakie rozegrały się w Chyrowie w związku z odzyskaniem przez miejscową Parafię, budynku kościoła pod wezwaniem Świętego Wawrzyńca, utraconego w 1945 roku.


Starania miejscowych Polaków o odzyskanie świątyni trwały od prawie dwudziestu lat, ale szczegółowe opisanie tych starań wymaga wiele czasu i miejsca, dlatego tej sprawie poświęcimy osobny artykuł w następnym numerze „Naszych Połonin”. Dzisiaj przedstawiamy wydarzenia bezpośrednio związane z samym odzyskaniem kościoła.

Pierwsze konkretne działania

Prawomocny wyrok nakazujący oddanie świątyni chyrowskiej parafii długo oczekiwał na skuteczną egzekucję. Miejscowi przeciwnicy oddania świątyni, do których należeli miedzy innymi mer Chyrowa i kilku miejscowych deputowanych do Rady Miejskiej, różnymi sposobami blokowali wykonanie wyroku. Wszystko nabrało innego tempa od momentu, kiedy całą sprawą zajął się Metropolita Lwowski arcybiskup Mieczysław Mokrzycki. Podczas wizytacji Parafii w pobliskich Sąsiadowicach, arcybiskup Mokrzycki odwiedził również kaplicę w Chyrowie. Poprosił wówczas panią Janinę Piróg o dokumenty związane z problematyką odzyskania kościoła, zapewniając równocześnie, że osobiście zajmie się ta sprawą. Od tej chwili postępowanie egzekucyjne nabrało należytego tempa. Arcybiskup musiał posiadać ogromne wpływy wśród lwowskich decydentów, bo w bardzo krótkim czasie pojawiła się w Chyrowie ekipa egzekutorów z zadaniem wyegzekwowania wyroku sadowego. Tak się złożyło, że wizyta ich miała miejsce tuż przed wyborami prezydenckimi na Ukrainie. Grupa deputowanych z merem Chyrowa Iwanem Gołubcem na czele wykorzystała ten fakt i zagroziła, że wykonanie egzekucji w tym momencie spowoduje zablokowanie wyborów prezydenckich w Chyrowie. Wspólnie wyznaczono nowy, ostateczny termin wydania kościoła wiernym.Ustalono, że stanie się to w dniu 10 lutego o godzinie 10.00.

Gorące chwile w mroźny poranek 10 lutego 2010 roku

Niezależnie od wspólnego uzgodnienia daty egzekucji wyroku, wszyscy zainteresowani otrzymali pisemne potwierdzenie terminu. W mroźną środę 10 lutego przed budynkiem Rady Miejskiej, której siedziba mieści się dokładnie naprzeciwko kościoła, zjawiła się delegacja „Lwowskiej Justycji” – trzech egzekutorów i dwóch ochroniarzy. Towarzyszył im pan Igor Czopko – prawny reprezentant arcybiskupa Mokrzyckiego. Natomiast przed wejściem do kościoła zebrali się wierni z panią Janiną Piróg na czele i rozpoczęli modlitwę.


Odmawiali różaniec, mówiąc poszczególne jego cząstki na przemian po polsku i ukraińsku. Środa to w Chyrowie dzień targowy w związku z tym ruch na ulicach miasteczka jest większy niż zwykle. Ludzie widząc wiernych modlących się pod kościołem zaczęli się do nich przyłączać. Warto podkreślić, że wśród zebranych byli również prawosławni i grekokatolicy. Po różańcu przyszła kolej na pieśni, śpiewane podobnie jak różaniec w dwóch językach. Kiedy zaintonowana została, śpiewana po ukraińsku, pieśń „My chcemy Boga”, grupa wiernych przed świątynią była już naprawdę duża. W tym momencie pod kościołem pojawił się dyrektor miejscowego domu kultury, który miał klucz do głównych drzwi wejściowych. Otworzył je, bo na terenie kościoła miał swoje pomieszczenia. „Do tej pory zawsze nas unikał, ale dzisiaj to chyba sam Bóg przysłał go tutaj” mówi Janina Piróg i dalej wspomina: „ Szybko podeszłam do niego i poprosiłam: Petro Pawłowyczu! Pozwólcie nam wejść do środka, bo bardzo zmarzliśmy. W odpowiedzi usłyszałam Ta idy, aż mi oczy wyszły ze zdumienia. To my hura i szybko weszliśmy do kościoła. Modlitwa pokonała wszystko.” W tym czasie delegacja ze Lwowa i miejscowe władze przebywali jeszcze w budynku Rady Miejskiej, jednak wierni wiedzieli już, że skoro raz weszli do kościoła, to już żadna siła nie jest ich w stanie stąd usunąć. W chwilę później, kiedy w kościele słychać było głośne śpiewanie wiernych w świątyni pojawili się delegaci ze Lwowa wraz z grupą deputowanych miejskich. Nastąpiły gorące chwile. Deputowani krzyczeli: „Kto Was tu wpuścił. Wynocha stąd”. W odpowiedzi usłyszeli „My się stąd nie usuniemy, będziemy na zmianę pełnili dyżury, będziemy tu nocować, ale kościoła nie opuścimy.” Sytuację uspokoili egzekutorzy ze Lwowa i rozpoczęły się czynności związane z przekazaniem kościoła. Dokumenty zostały rozłożone na oknie, spisano stosowne protokoły, ale przedstawiciele władz Chyrowa odmówili podpisania ich. Według pani Janiny: „Dyskusje pomiędzy deputowanymi i egzekutorami trwały długo i nawet nie wiem, czy w końcu podpisali te protokoły, czy też nie”.

Pierwsza Msza Święta w odzyskanej świątyni

„Przedstawiciel arcybiskupa pan Igor Czopko powiedział mi, że najlepiej, aby pierwsza Msza Święta została odprawiona jeszcze dzisiaj” wspomina pani Piróg i z wypiekami na twarzy opisuje dalsze wydarzenia: ”W pierwszej chwili bardzo się zmartwiłam. Co tu robić? Naszego księdza nie ma, bo pojechał do Kijowa a w kościele nie ma żadnego wystroju. Na szczęście trafił się jakiś pan z Polski z samochodem, który zaoferował swoją pomoc. Szybko pojechaliśmy do mojego domu skąd zabraliśmy jakiś stolik z werandy, dwa duże obrazy, krzyże, obrus, ewangelię i szybko z powrotem do kościoła. W między czasie zatelefonowałam do księdza proboszcza w Sąsiadowicach z prośbą o odprawienie mszy. Przyjechał prawie natychmiast. W kościele z przywiezionych rzeczy skleciliśmy szybko prowizoryczny ołtarz i nabożeństwo rozpoczęło się.





Wzięli w nim również udział przedstawiciele ze Lwowa”. Chwila ta na zawsze zapisze się w pamięci jej uczestników.

Parszywe Polaki! Spalimy Was!

Po Mszy Świętej i wyjeździe delegacji lwowskiej w kościele pozostała pani Janina Piróg oraz sześciu mężczyzn. Pozostali oni w celu dokończenia prac, rozpoczętych jeszcze przed mszą a związanych z zabezpieczeniem kościoła i wymianą zamków. Przez okna kościoła byli przez cały czas obserwowani przez kilku zaciekłych chyrowskich deputowanych. W pewnym momencie weszli oni do kościoła i zaczęli odgrażać się. Posypały się wyzwiska „Wy parszywe Polaki! Wynoście się stąd! My Was spalimy!” Doszło nawet do rękoczynów. Deputowani chwytali pracujących mężczyzn za ubrania i siłą wypychali z kościoła na podwórze. Usiłowali również usunąć Janinę Piróg, ale wówczas usłyszeli: „Pozabijajcie nas. My się stąd nie ruszymy, bo to miejsce poświęcone”. Sytuacja uspokoiła się na tyle, że grupa mężczyzn mogła spokojnie zamknąć kościół i udać się do domów. Następnego dnia o tym wydarzeniu została poinformowana komenda policji w Starym Samborze. Dla pełnego zrozumienia sytuacji, wyjaśnienia wymaga postawa chyrowskich Ukraińców. Według relacji miejscowych Polaków, większość mieszkańców Chyrowa popiera ich starania w odzyskaniu kościoła. Jak mówi Janina Piróg, na każdym kroku spotykała się z wyrazami sympatii i życzliwości. Owi zawzięci deputaci, to absolutna mniejszość, ale bardzo aktywna i krzykliwa. Poza merem Chyrowa, który co prawda zastrzega się, że jego działania są wyrazem woli deputowanych, należą do niej: Tymczyszyn, Prokopec i Hyrniak. Ten ostatni, Igor Hyrniak zalicza się do najbardziej zaciętych przeciwników przekazania kościoła. To on w kościele krzyczał „Wy parszywe Polaki”, a dodatkowego smaczku całej sprawie dodaje fakt, że człowiek ten jest deputowanym do Starosamborskiej Rady Rejonowej.

I co teraz będzie?

Z takimi słowami zwrócił się do metropolity lwowskiego arcybiskupa Mokrzyckiego, podczas jego wizyty w Chyrowie, mer miasta Iwan Gołubec. W odpowiedzi usłyszał zapewnienie, że kościół zostanie przywrócony do stanu pierwotnego. Nie będzie to z pewnością łatwe, ale na podstawie zachowanych zdjęć i dokumentów możliwe jest opracowanie jego wiernego opisu architektonicznego. Podczas wspomnianej wizyty, arcybiskup dokonał rekonsekracji zbezczeszczonego kościoła, a miało to miejsce w niedzielę 21 lutego 2010 roku. Msze Święte w Kościele Świętego Wawrzyńca w Chyrowie stały się rzeczą normalną. Bierze w nich udział od 30 do 70 wiernych. Uczestniczyliśmy w Mszy Świętej w dniu 7 marca. To niesamowicie wzruszające przeżycie. W bardzo skromnym, według naszych norm, wręcz obskurnym wnętrzu, na ławkach skonstruowanych z taboretów i desek, zasiadło około czterdziestu prawdziwie wierzących osób. Ich zachowanie, modlitwa i śpiew sprawiają, że nie można mieć najmniejszych wątpliwości, iż znajdujemy się domu bożym. Nabożeństwa odprawiane są we wszystkie dni tygodnia oprócz poniedziałków i czwartków, według następującego harmonogramu: wtorek godzina 16.00, środa 10.00, piątek 16.00, sobota 10.00 oraz w niedzielę o 14.00. Podane godziny dotyczą czasu obowiązującego na Ukrainie, wg czasu polskiego to odpowiednio godziny 15.00, 9.00 i 13.00. Wszystkich serdecznie zapraszamy do odwiedzenia Świątyni Świętego Wawrzyńca w Chyrowie. Każde, nawet najmniejsze wsparcie, będzie dla tych ludzi bezcenne.

Marek Prorok i Wiesław Stebnicki

[Nr 4/97] "Parszywe Polaki" odzyskali kościół w Chyrowie

» [Nr 4/97]
Popatrz pan popatrz ...
a drzwi do kosciola nie zaspawali ?
Dodano 20 Kwietnia 2010 przez ~pucio

» [Nr 4/97]
Czy kościół jest przekazany w 100% społeczności rzymskokatolickiej?
Dodano 28 Marca 2019 przez ~Roman



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio