|
||||
|
:: [Nr 9/85] Z "Żaglem" na mętne wody Artyku³ dodany przez: Redakcja (2009-07-18 12:08:38) Żagiel S.A. to jeden z liderów branży Consumer Finance w Polsce, jego specjalnością są kredyty dla klientów indywidualnych. Spółka wchodzi w skład KBC Consumer Finance Poland i należy do belgijskiej Grupy KBC, jednej z ważniejszych instytucji finansowo-ubezpieczeniowych w Europie.
W Polsce w skład tej grupy wchodzą również Kredyt Bank i Towarzystwo Ubezpieczeniowe Warta. Usługi Finansowe Żagiel SA oferują dla swoich klientów, między innymi, możliwość dokonywania zakupów w Systemie Ratalnym Żagiel. Ta forma zakupów zawsze cieszyła się dużym zainteresowaniem i miała liczną klientelę. Jednym z korzystających z usług Żagla był mieszkaniec Ustrzyk Dolnych pan Kazimierz R. Dokonał zakupów, w terminie spłacił raty i nie myślał o Żaglu. W jakiś czas później, a dokładnie w drugiej połowie sierpnia 2008 roku, otrzymał serdeczny list, w którym Prezes Zarządu Żagiel SA pan Michał Oziembło z przyjemnością poinformował pana Kazimierza o przyznaniu mu karty kredytowej Multima o numerze 4205 4635 0260 0583. Karta została przyznana w ramach podziękowań za korzystanie z usług Żagla.
Nasz czytelnik otrzymał tę kartę na specjalnych warunkach, bo nie tylko, że za nią nie zapłacił, to dodatkowo przez sześć miesięcy „od jej wydania” został zwolniony z opłat za prowadzenie rachunku i ubezpieczenie karty. „Karta to dostęp do dodatkowej gotówki w dowolnej chwili we wszystkich bankomatach w całym kraju. Multimą zapłaci Pan za codzienne zakupy paliwo, leki, kosmetyki w kraju i za granicą. Karta daje też Panu możliwość korzystania z nieoprocentowanego kredytu do 54 dni.” – takimi słowami Prezes Oziembło zachęcał Pana Kazimierza do skorzystania z prezentu, jaki wspaniałomyślnie sprawiła mu firma „Żagiel” SA. Wraz z załączoną kartą nasz czytelnik otrzymał następującą informację: „Aby rozpocząć korzystanie z karty, wystarczy aktywować ją dzwoniąc na numer 0801801833, (081) 4694444 lub w bankomacie używając kodu PIN, który ze względu na bezpieczeństwo prześlemy w oddzielnej przesyłce”. Pan Kazimierz nie zamierzał korzystać z przyznanej mu karty kredytowej Multima, dlatego też nigdy nie podjął żadnych działań w kierunku jej aktywacji. Nie otrzymał też sekretnego kodu PIN. List prezesa Oziembły wraz z przyklejoną do niego kartą kredytową Multima schował do szuflady i całą sprawę uznał za zakończoną. Czas pokazał, jak bardzo się milił. Pod koniec marca bieżącego roku otrzymał z Żagla, a konkretne z Zespołu Rozliczeń Kart Kredytowych wyciąg z rachunku karty kredytowej Multima, z którego, ku swojemu zaskoczeniu, dowiedział się, że została mu naliczona kwota 4 złotych za prowadzenie rachunku oraz kwota 2, 50 zł z tytułu ubezpieczenia karty kredytowej, razem zadłużenie pana Kazimierza na dzień 20 marca wynosiło 6 złotych i 50 groszy. Czytelnik nasz jest prostym człowiekiem i w pierwszej chwili nie zrozumiał, o co chodzi dopiero drugi wyciąg z dnia 20 kwietnia 2009 opiewający na kwotę 13 złotych wzbudził jego niepokój. Poprosił znajomego o zapoznanie się ze sprawą i dopiero ów znajomy wyjaśnił naszemu czytelnikowi, o co w tym wszystkim chodzi. Zaskoczony, rozpoczął wyjaśnianie sprawy. W wyniku kilku rozmów telefonicznych z Żaglem, w dniu 10 maja 2009 roku złożył pisemne oświadczenie o tym, że nigdy nie miał zamiaru korzystać z karty ani też nigdy jej nie aktywował. To oświadczenie przesłał bezzwłocznie na adres firmy Żagiel. Tymczasem naliczano mu kolejne opłaty za prowadzenie rachunku. W dniu 3 czerwca bieżącego roku, Contact Center Żagiel SA skierował do pana Kazimierza pismo, w którym poinformowano go, że rachunek zostanie zamknięty na jego prośbę z dniem 25 czerwca, pod warunkiem spłacenia figurujących na koncie należności. Zdaniem wierzyciela, wszystkie opłaty naliczane były prawidłowo, ponieważ karta została aktywowana w dniu 4 września 2008 roku. W wyciągu majowym dłużenie zostało obliczone na 23, 53 zł, ponieważ zostały już doliczone odsetki w wysokości 0, 03 PLN. W rozmowie ze mną pan Kazimierz zdecydowanie zaprzecza twierdzeniu firmy Żagiel, że jego karta kredytowa zastała aktywowana. Podkreśla, że nigdy nie podjął żadnych działań w tym kierunku. Na tę chwilę wygląda to tak, że będzie musiał udowadniać swoją niewinność najpierw przed Żaglem a później zapewne przed wymiarem sprawiedliwości. „Jakie mam szanse, ja prosty człowiek w pojedynku z potężnym międzynarodowym koncernem finansowym uzbrojonym w rzesze prawników i bezwzględnych windykatorów?”- pyta rozżalony pan Kazimierz. Czuje się oszukany i rozgoryczony. Otrzymał od Żagla nagrodę wdzięczności, za którą darczyńca żąda teraz zapłaty. Zastanawiam się, dlaczego wielki Żagiel postanowił żerować na skromnym biednym człowieku i naciągać go na kilkadziesiąt złotych. To nie uczciwe przesyłać komuś niezamawianą przez niego kartę kredytową, licząc na to, że jednak się skusi, lub popełni błąd. Gdzie jest granica zwykłej ludzkiej przyzwoitości? Czy dla sześciu złotych i pięćdziesięciu groszy miesięcznie warto wykorzystywać cudzą niewiedzę oraz zwykłą naiwność skromnego, prostego człowieka? Pan Kazimierz przysięga, że nigdy niczego z tą kartą nie robił. Nie potwierdzał otrzymania karty, ani tym bardziej jej nie aktywował. Z tych to powodów nie zamierza płacić Żaglowi żadnych pieniędzy. Co będzie dalej? No cóż, są możliwe dwa rozwiązania, albo Żagiel uzna, że to pan Kazimierz ma rację i odstąpi od swoich żądań, albo będzie nadal naliczał odsetki, aż w końcu kwota należności „dojrzeje” do skierowania sprawy na drogę postępowania sadowego i niezawisły sąd rozstrzygnie spór. Niezależnie od finału całej sprawy pan Kazimierz już zapłacił za otrzymany od Żagla prezent. Niepotrzebne, a co najgorsze w żaden sposób niezasłużone nerwy, plus stracony czas i poniesione koszty telefonów i korespondencji, to wysoka cena za niechciany prezent. Marek Prorok
![]() adres tego artyku³u: http://www.naszepo³oniny.pl/articles.php?id=668 |