:: [Nr 7/83] Rowerem i na nartach przez życie - pasje Stanisława Nahajowskiego. Część III
Artyku³ dodany przez: Redakcja (2009-06-04 10:45:31)

Rowerem i na nartach przez życie- Pasje Stanisława Nahajowskiego Część III Już w poprzednim odcinku wspomnień pisałem o trenerskiej pasji Stanisława Nahajowskiego. Była ona szczególnego rodzaju, bo poza funkcją trenera pełnił on równocześnie funkcje nauczyciela, wychowawcy i dyrektora szkoły. Szkoły niewielkiej, bo liczącej nie więcej niż 140 uczniów. Tylko człowiek posiadający szczególny dar do trenerki, wykonujący swoją pracę z wyjątkową pasją mógł spośród tak niewielkiej liczby uczniów wyłuskać tak wielu sportowców.


Zawsze starał kierować się zasadą, aby proponować bieganie dobrym uczniom nie mającym problemów z nauką. Korzyści z tego były obopólne. Pan Stanisław nie był narażony na pretensje rodziców, że ich dziecko ma problemy w szkole bo zbyt dużo czasu spędza na treningu a uczeń po ukończeniu podstawówki podejmując naukę w ustrzyckim Liceum Ogólnokształcącym mógł kontynuować narciarską przygodę pod okiem doświadczonego trenera i wychowawcy jakim był Kazimierz Sojka. Jest jeszcze jedna korzyść, w moim przekonaniu najważniejsza. Wychowankowie Nahajowskiego, nawet jeżeli nie zostali wielkimi sportowcami, nauczyli się od niego wyjątkowego hartu ducha, sportowej wytrwałości i zawodniczej zawziętości, co w późniejszych latach ułatwiło im osiągnięcie sukcesów w życiu zawodowym. Zaskakująco duża ich liczba zdobyła solidne wykształcenie i dzisiaj są postaciami ważnymi w swoich środowiskach. Podczas naszych rozmów pan Stanisław wymieniał dziesiątki nazwisk swoich wychowanków, ja wymienię tylko część z nich, bo wymienienie wszystkich zajęło by zbyt wiele miejsca.


Zacznijmy od wspomnianego wcześniej Edka Nowaka, absolwenta Politechniki Gdańskiej, działacza „Solidarności”, dziś mieszkającego w Kalifornii. Jego rówieśnikami byli dwaj Jankowie, Sobiecki absolwent i pracownik naukowy krakowskiej AWF oraz Żuliński ppłk Wojska Polskiego absolwent Wojskowej Akademii Technicznej. Z pozostałych wymienię jeszcze Mietka Podkalickiego – leśniczego i strażaka, wielokrotnego uczestnika Biegu Piastów i zapalonego kolarza, Cześka Jabłońskiego - dzisiaj prowadzącego firmę budowlaną, Janka Józefczyka – radnego powiatu bieszczadzkiego oraz z młodszego pokolenia Zosię Hnatów i Tomka Kapuśniaka- wielokrotnego uczestnika Biegu Piastów, Gwarków i Gąsieniców. Tomek jest wnukiem pani Elżbiety Chanejko, która przed II wojną światową pracowała w słynnej Szkole Szybowcowej u Ustjanowej. Ta skromna kobieta przechowała kronikę szkoły przez lata wojennej zawieruchy i po wojnie przekazała ją na ręce Józefa Kusiby z Aeroklubu Podkarpackiego w Krośnie. Wyjątkową grupą wychowanków pana Stanisława były klany rodzinne. Marchewkowie: Teresa, Czesław oraz Jolanta, Henryka i Stanisław – absolwenci Akademii Wychowania Fizycznego, Sieroniowie: Urszula, Leszek , Andrzej i Janek Siroń oraz bracia Roczniakowie Grzegorz i Wojciech – dziś lekarze medycyny. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że w życiu tych wszystkich ludzi Stanisław Nahajowski odegrał bardzo ważną rolę i miał znaczący wpływ na ukształtowanie ich charakterów. Muszę napisać jeszcze o jednym wychowanku, o którym pan Stanisław wspomina niewiele, zapewne przez wrodzoną skromność. Córka pana Stanisława Ewa została również „zarażona” przez ojca sportem i narciarstwem biegowym, odnosząc liczne sukcesy. Największym z nich było wicemistrzostwo Biegu Piastów w 1991 roku. Dzisiaj Ewa Nahajowska – absolwentka warszawskiej AWF jest nauczycielem wychowania fizycznego. Praca pana Staszka w szkole w Ustjanowej zapoczątkowała profesjonalne narciarstwo biegowe w Bieszczadach a niewielka wieś Ustjanowa stała się jego kolebką. To właśnie tutaj znajduje się jedna z niewielu w naszym kraju tras biegowych posiadająca licencję Polskiego Związku Narciarskiego i spełniająca surowe warunki na uzyskanie licencji Międzynarodowej Organizacji Narciarskiej FIS. Trasa ta powstawała przez ponad dwadzieścia lat a było to możliwe dzięki ogromnemu zaangażowaniu całej społeczności wsi Ustjanowa. Dopiero w ostatnich dwóch latach nadeszła znacząca pomoc z zewnątrz, co pozwoliło nadąć trasie ostateczny szlif. Przejdźmy teraz do kolarstwa – drugiej życiowej pasji naszego bohatera. Początki jego kolarskiej przygody były bardzo interesujące. Wśród licznych narciarzy biegowych jakich Stanisław Nahajowski poznał podczas swoich startów w biegach masowych było dwóch kolarzy Stanisław Suwara z Łodzi i Jerzy Urbaczka z Jaworzynki. To właśnie ci dwaj ludzie sprawili, że w życiu pana Staszka pojawiła się kolejna pasja – rower. Początki były prozaiczne. Stanisław Suwara wraz z grupa kolarzy trenował w Bieszczadach i jego narciarski kolega Stanisław Nahajowski postanowił pokazać mu Bezmiechową. Jak na kolarzy przystało trasę pokonali na rowerach a pan Stanisław towarzyszył im na „damce”. Wszystkim bardzo spodobała się jazda pana Staszka i namówili go do zajęcia się kolarstwem. Suwara zaproponował koledze porządny rower biorąc w rozliczeniu narty do łyżwy wraz z butami. Był rok 1998, kiedy to Stanisław Nahajowski po raz pierwszy usiadł na profesjonalnym rowerze kolarskim i już we wrześniu następnego roku pojechał do Krynicy na Mistrzostwa Polski w klasie „Masters”. Dzisiaj wspominając ten wyścig mówi: „Trasa była trudna a nawierzchnia drogi w stanie opłakanym, zająłem w tym wyścigu przedostatnie miejsce, ale zaproponowałem organizatorom, żeby kolejne zawody zorganizować w Ustrzykach w o wiele lepszych warunkach. Odpowiednie zgłoszenie zostało przez władze miasta wysłane do Polskiego Związku Kolarskiego i po dwóch wizytach przedstawicieli PZKol otrzymaliśmy organizację mistrzostw”. Pierwsze zawody odbyły się w 1999roku i przez kolejne pięć lat gościły w Ustrzykach. Obecnie odbywają się na przemian w Bieszczadach i Sudetach.


Trudno uwierzyć ile może sprawić aktywność i upór jednego człowieka. Przez wszystkie te lata aż do dzisiaj Stanisław Nahajowski corocznie startuje w zawodach kolarskich a szczytem jego kolarskiej kariery był trzykrotny udział z dużymi sukcesami w wyścigu La Matmotte – La route des grandem cols we Francji prowadzącym przez największe alpejskie przełęcze. Trasa wyścigu liczy 174 kilometry a ostatni fragment to czternastokilometrowy podjazd przez 21 serpentyn przy różnicy wzniesień 1250 metrów. Każda z serpentyn opatrzona jest tablicą zawierającą informacje o wysokości miejsca nad poziom morza oraz nazwisko kolarza, który zwyciężył w słynnym wyścigu Tour de France na etapie z metą w znanej stacji narciarskiej L'Alpe d'Huez.





Można tu ujrzeć nazwiska największych sław kolarstwa światowego takich jak Lance Armstrong czy tragicznie zmarły Marco Pantani, który w roku 1997 pokonał górę w 37 minut i 35 sekund, co do dzisiaj jest rekordem trasy. Staszek Nahajowski pokonał tę trasę w 75 minut a miało to miejsce w dniu 9 lipca 2005 roku, podczas drugiego startu w wyścigu. Jest to wyczyn nie lada, zważywszy na wiek i fakt, że w przeciwieństwie do zawodowców czternastokilometrowy podjazd do L'Alpe d'Huez nie był oddzielną jazdą indywidualną na czas, ale końcówką etapu, na którą wjeżdżało się po przejechaniu 160 kilometrów.

Marek Prorok


adres tego artyku³u: http://www.naszepo³oniny.pl/articles.php?id=624