|
|||
|
:: [Nr 1/77] Śmieci mam koło nosa Artyku³ dodany przez: Redakcja (2009-01-26 11:37:29) Witam, ponieważ władny jest Pan słowa publicznego, piszę do Pana w pewnej sprawie. W niejakim miasteczku na końcu świata, podobno dba się o standardy unijne związane z emisją i odprowadzaniem odpadów do takiego stanu, aby mogły one nie zagrażać środowisku. Powzięto bezprecedensowe decyzje, aby ten pomysł zadziałał i owszem przyznaję udało się. Sedno problemu tkwi w logistycznym podejściu powołanych ku temu służb. Mianowicie. Jeżeli przymusiło, nauczyło i wprowadziło się w nawyk u mieszkańców miasteczka segregację odpadów do osobnych pojemników stojących pod blokami (kolorowe półkule), to rozumiem, że należy służbom oczyszczania miasta bić gorące brawa i ich za to sowicie wynagradzać. Szkopuł w tym, iż pojemniki, te kolorowe półkule mają swoją określoną pojemność (nawet wciskową) i system wewnętrznej utylizacji odpadów w nich samych nie został jeszcze założony. Przez otwory separatorów wypluwają się na ulice i chodniki plastyki i makulatura, po czym wiatr i psy rozwlekają nadmiar po wspomnianych. W takim przypadku mieszkańcy widząc co następuje wracają do starych nawyków wciskania wszystkiego w jeden kontener- czy o to chodziło włodarzom? To nie jest pojedynczy przypadek, gdyż wiele razy widziałem taką utylizacyjną farsę. Łatwo przeliczyć, iż daty pobierania (dokładniej częstotliwość) segregowanych śmieci z kolorowych półkul, które są tak pięknie opisane na kalendarzu rozdawanym w powiecie, ni jak nie dostosowane są do konsumpcyjnego stylu życia jego mieszkańców. Statystyczny obywatel czy to znad Wisły czy Strwiąża produkuje 350kg odpadów komunalnych rocznie, z czego objętościowa większość to makulatura i plastyk. Tą wielkość można rozrachować. Na 4 bloki, w których mieszka, średnio 450 mieszkańców przypada jedna półkula na makulaturę i jedna na plastyk (każda po około 4m3). 450 osób x 350kg/12 miesięcy (raz w miesiącu są opróżniane półkule) daje niebagatelną wielkość około 13 ton. Jak wielka górka makulatury i plastyku musi być ułożona by przynajmniej w 50% mogła zrekompensować ten tonaż. Na pewno nie uda się jej upchać w dwóch półkulach na miesiąc (nie wliczając nadwyżek zużycia świątecznego). Idąc za tym, czy również służby porządkowe uwzględniły okresy świąteczne i dni wolne od pracy, gdzie średnio zużycie i i spożycie wzrasta 4-krotnie-wątpliwe. Nie da się zauważyć na tym kalendarzyku częstszych wizyt służb komunalnych we wspomnianych okresach. To jedna strona kwestii, która nurtuje, a przede wszystkim irytuje. Drugą zaś są słowa, których nie zdołam przytoczyć ze względu na fakt oczywisty-inwektywy z najwyższej półki. Słowa Panów, którzy wysiadają z samochodu zabierającego odpady, szuflują , zbierają po chodnikach i trawnikach nadmiar dobrego posegregowanego odpadu. Odbiorcami tych słów powinny być osoby, raczej niewychowani złoczyńcy, którzy nanieśli tyle makulatury i plastyków to tych kolorowych półkul i przez przypadek nie trafili przez otwór. Myślę, że nie o to chodziło władzą i mieszkańcom, a bierna postawa służb porządkowych może doprowadzić do odwrotnych skutków i niepotrzebnych napięć... I ostatnie. To nie jest wyraz kontestacji i irytacji tylko próba zwrócenia uwagi na sposoby radzenia sobie z nadwyżkami odpadów w sposób taki w jaki poradziły sobie społeczeństwa anglosaskie. Uważam, że fakt segregacji odpadów w gminie jest czymś wyjątkowym i takim wbrew tego co widzę w moim odczuciu pozostanie. Czytelnik
![]() adres tego artyku³u: http://www.naszepo³oniny.pl/articles.php?id=516 |