:: [Nr 11/71] Szanowny Panie Ustrzycki!!!
Artyku³ dodany przez: Redakcja (2008-11-17 11:57:19)

Przejście graniczne Krościenko – Smolnica pomiędzy Polską a Ukrainą, było wielokrotnie przedmiotem licznych artykułów prasowych. Stawało się o nim głośno w przypadkach wykrycia większej ilości przemycanych towarów, czy też przy okazji protestu funkcjonariuszy służby celnej i związanych z tym długich kolejek samochodów oczekujących na odprawę. Ja chciałbym jednak poruszyć inny problem, związany ze zmianami mentalnościowymi jakie zachodzą u osób, zwłaszcza młodych, dla których przywóz towarów akcyzowych z Ukrainy stał się sposobem na życie. W początkowym okresie funkcjonowania przejścia granicznego sytuacja na ryku pracy w naszym kraju była niezwykle trudna i dla wielu ludzi możliwość „dorobienia na granicy” była rzeczywiście jedynym sposobem na przeżycie. Z czasem bezrobocie spadło i pojawiły się liczne możliwości zatrudnienia, jednak łatwość z jaką zarabia się pieniądze na przygranicznym handlu spowodowała, że proceder ten nie tylko nie zmalał, ale znacznie się powiększył. Liczni z pośród przekraczających granicę traktują uprawiany proceder jako normalną pracę i uważają, że usprawiedliwia to drobne przekroczenia przepisów polegające na przemycie towarów akcyzowych. Dla nich działalność służb granicznych jest tylko dużym utrudnieniem, niepotrzebną przeszkodą w wykonywaniu pracy. Niestety działalność przemytnicza uzyskała pewna społeczną akceptowalność w związku z tym funkcjonariusz graniczny wykonujący swoje obowiązki traktowany jest często jako ten który nie pozwala zarabiać i w końcowym efekcie odbiera chleb dzieciom. Co najgorsze problem ten sięga znacznie głębiej i zaczyna dotykać środowisk młodzieżowych. Grupy młodych ludzi, często jeszcze uczących się, dorabiają sobie na granicy w okresie wakacji i czasie wolnym od nauki. Organizują się w grupy czy też wręcz w gangi, które mają za podstawowy cel jak najszybsze przekroczenie granicy i przewiezienie jak największej ilości towarów handlowych. Sposób ominięcia kolejki i metody ukrywania towarów nie mają tu żadnego znaczenia, cel uświęca środki. Podobnie jak u dorosłych działalność ta jest w znacznym stopniu społecznie akceptowana a wielu z tych ludzi uchodzi w swoich środowiskach za przykład pracowitości i zaradności. Wielu z tych młodych po ukończeniu szkoły nie szuka żadnej pracy, bo w ich przekonaniu pracę już posiadają i to bardzo lekką, nieźle płatną i zupełnie niezależną. Po co więc iść do innej pracy w której za mniejsze pieniądze trzeba ciężko pracować, przestrzegać godzin pracy i słuchać ględzenia szefa. Takie cwaniackie podejście do życia jest bardzo powszechne i dość popularne w środowiskach młodzieżowych powiatów przygranicznych. Niestety, nie wiele osób dostrzega szkodliwość tego cwaniactwa i jeżeli w najbliższym otoczeniu takiego młodego człowieka nie znajdzie się ktoś rozsądny, kto przekona go o bezsensowności i szkodliwości wybranego sposobu na życie to zacznie się od staczać po prowadzącej do nikąd równi pochyłej. Podróże przemytnicze na Ukrainę to bardzo często kontakt z tanim i łatwo dostępnym alkoholem, picie w kolejce do odprawy granicznej to powszechny proceder. Widać to szczególnie podczas odprawy pociągu relacji Chyrów – Sanok, wśród pasażerów pociągu często trudno jest spotkać osobę trzeźwą a pasażerowie wytaczający się, czy też wręcz wypadający, z pociągu na stacjach kolejowych w Krościenku i Ustrzykach Dolnych, to codzienny obraz przygranicznej rzeczywistości. Należy tylko współczuć funkcjonariuszom służb granicznych bo w swojej niełatwej i często nieprzyjemnej pracy są dodatkowo narażeni na obraźliwe uwagi pijanych ludzi o wywołanym alkoholem chamskim usposobieniu. Jak przerwać ten niebezpieczny proceder, jak uchronić, zwłaszcza młodych ludzi, przed zgubnymi skutkami takiego postępowania. W moim przekonaniu jest tylko jedna możliwość przerwania tego zaklętego i niebezpiecznego kręgu, zmniejszenie opłacalności wyjazdów w celach handlowych. Z czasem stanie się tak na pewno bo różnice cen towarów pomiędzy Polską a Ukrainą są coraz mniejsze. Doraźnie można to uzyskać poprzez ograniczenie ilości towarów, które można wwieźć na teren Rzeczpospolitej bez opłaty celnej. Mam nadzieję że przygotowywane zmiany przepisów celnych będą krokiem w dobry kierunku.


Pozostaję z szacunkiem
Ambroży Optymista

Pisałem w Ustrzykach Dolnych w dniu 6 października 2008 roku.


adres tego artyku³u: http://www.naszepo³oniny.pl/articles.php?id=387