Edward S. z Czarnej k/Ustrzyk Dolnych w piękny słoneczny poranek w poniedziałek 16 kwietnia zabija dwie osoby. Pierwszą ofiarą jest jego znajomy mieszkający nieopodal Aleksander S. By go zabić wywabia go na oddalony o kilka kilometrów parking. Później wraca do domu i zabija bratową. W końcu odchodzi za dom i strzela do siebie. Mieszkańcy tej bieszczadzkiej wsi nie mogą zrozumieć, co powoduje że spokojny w ich mniemaniu człowiek w pewnym momencie zamienia się w bestię.
Spotkamy się na parkingu
Edward S.lat 44 od wielu już lat pracował we Włoszech. Ściągał tam też swoją rodzinę, w tym brata. Do domu wracał przy okazji świąt. Jakieś trzy lata temu z bratem rozpoczęli remont domu. Dlatego też brat ostatnio do Włoch nie jeździł, zajmował się właśnie remontem domu. Edward S. przyjechał do Czarnej na święta Wielkanocne i został aż do feralnego poniedziałku. Zepsuł mu się samochód więc by móc się poruszać na miejscu wypożyczył inny w sanockiej wypożyczalni. Właśnie tym samochodem w niedziele tuż przed tragedią z bratową Katarzyną i znajomym Janem D. wybrał się do Ustrzyk na pizzę. W Ustrzykach widzieli ich świadkowie. Do Czarnej wrócili późnym popołudniem. Nic nie zapowiadało wydarzeń jakie miały się rozegrać już kilkanaście godzin później.
Rano Edward S. zadzwonił do Jana D. - mówi Dorota Krzywdzik- Głazowska rzecznik prasowy KP Policji w Ustrzykach-
Zapytał go czy jedzie do pracy. Jan D. potwierdził, że pracuje w Polanie i do pracy się wybiera. Edward S. kazał mu poczekać, bo jedzie w tamtą stronę i go podwiezie.
 |
 |
Tak też się stało. Razem z Janem D. podjechali pod dom Aleksandra S., lat 42, byłego policjanta, ale i też znajomego Edwarda S.. Edward S. poprosił go o spotkanie na parkingu widokowym w Polanie. Aleksander S. zgodził się. Edward S. z Janem D. pojechali pierwsi i czekali na Aleksandra S. jakieś dwadzieścia minut. Gdy ten przyjechał na parking Edward S. poprosił Jana D. by zostawił ich samych. Ten odszedł – jak powiedział później – za swoja potrzebą. W tym czasie Aleksander S. wsiadł do wypożyczonego przez Edwarda S. samochodu i tam otrzymał śmiertelny strzał w głowę. Edward S. wyciągnął go z auta i przeciągnął około trzech metrów na trawę. Widział to już Jan D. , który wrócił przestraszony hukiem. Jan D. przestraszony tym co zrobił Edward S. wsiadł na jego polecenie do samochodu i razem odjechali z parkingu. W samochodzie Edward S. przeprosił Jana D. za to , że musiał być świadkiem morderstwa, dodał też , że widzą się po raz ostatni, bo on skończy też z sobą. Jan D. poprosił Edwarda S. by ten pozwolił mu wysiąść. Tak też się stało. Jan D. lasem pokonał cztery kilometry dzielące go od domu. Tam poprosił kuzyna o zawiadomienie policji. Kuzyn dzwoni do siostry w Ustrzykach, a ta zawiadamia policję. W tym czasie Edward S. zajeżdża pod dom.
Na oczach męża
Edward S. wchodzi do domu. Brat Grzegorz S. –lat 30, pyta go co ma w rękach, czy to atrapa broni , czy wiatrówka. Na oczach brata Edward S. strzela do bratowej 29- letniej Katarzyny. Brat łapie trzyletnią córkę, zawija ja w koc i wyskakuje przez okno. Ucieka drogą w stronę przystanku autobusowego. Zatrzymuje samochód znajomego i prosi o podwiezienie do swoich teściów. Jadąc dzwoni do siostry , spotyka ją w drodze. Prosi siostrę o odwiezienie córki do teściów. Łapie kolejną okazję i wraca do domu , chcąc ratować postrzeloną żonę. Gdy podjeżdżają pod dom zastają tam już karetkę pogotowia. Sanitariusze boją się jednak podejść pod dom. Brat Edwarda S. z kolegą zbliża się do domu. W tym czasie wychodzi z niego Edward S., mówi do brata- w domu też zrobiłem porządek, idź tam do postrzelonej żony. Edward S. odchodzi za dom i praktycznie na oczach wszystkich obecnych strzela do siebie. Reanimacja rannej Katarzyny S. nie daje skutku i po kilkudziesięciu minutach kobieta umiera. Pod domem jest już pogotowie, policja, media, sąsiedzi i gapie. Ktoś mówi , że Edward S. zastrzelił także Aleksandra S. na którymś z parkingów obok Czarnej. Jeden z policyjnych samochodów jedzie w stronę Polany, drugi w stronę Lutowisk. Policjanci penetrują wszystkie miejsca gdzie mogło dojść do zabójstwa , wreszcie trafiają na zwłoki Aleksandra S.
Motywy
 |
 |
Pytani o motywy tej zbrodni mieszkańcy Czarnej, nie chcą nic mówić. Jednak anonimowo twierdzą, że motywem mogły być podejrzenia Edwarda S. o to, że bratowa była związana uczuciowo z Aleksandrem S. Miał to wyjaśnić list zostawiony przez Edwarda S. w domu. Treści listu nie chce zdradzić ani policja , ani prokurator. Edward Martuszewski prokurator prowadzący tą sprawę twierdzi, że zarzuty przedstawione w liście są wyimaginowane i nie znalazły potwierdzenia w śledztwie. Prokurator zwraca natomiast uwagę na inną sprawę. Mianowicie w domu Edwarda S. i brata znalezione zostało opakowanie po lekach antydepresyjnych. Opakowanie było puste i jak wynikało z zeznań świadków Edward S. miał po nie jechać do Sanoka. Nie wiadomo, czy zażył większość leku w ten tragiczny poniedziałek, czy też właśnie w ten poniedziałek leku tego mu brakło. Na te pytania odpowie sekcja zwłok. Niektórzy mieszkańcy mówią też o tym , że zabicie Aleksandra S. mogło być zemstą za dany przez niego Edwardowi S. jakiś czas temu mandat. Ale w takim razie dlaczego miała by zginąć bratowa. Na te pytanie prawdopodobnie nikt nigdy już nie odpowie. Zamordowany Aleksander S. był emerytowanym policjantem. Wśród mieszkańców Czarnej cieszył się różną opinią. Wielu ganiło jego postępowanie. Przypomnieć trzeba , że pracę w policji stracił kilka lat temu po aferze przemytniczej , w która był zamieszany. Jednak wiele osób uważa , że był dobrym ojcem dbającym o swoje dwie córki i rodzinę.
Z końcem tygodnia pochowano w Czarnej Katarzynę S., dzień później Aleksandra S. Pogrzeb Edwarda S. ze względu na sekcję zwłok odbędzie się nieci później. Wójt gminy Czarna Marcin Rogacki już w pierwszym dniu postarał się o pomoc psychologiczną dla poszkodowanych w tragedii. Skorzystali z niej dorośli jaki i też trójka osieroconych dzieci. Wójt udzielił też pomocy w pochówku i deklaruje , że jeśli będzie potrzeba to zrobi ze swojej strony wszystko by pomóc poszkodowanym.
Nie tak powinno się stać. Życie straciło troje młodych jeszcze ludzi. Wszyscy zginęli z nielegalnie posiadanej broni. Ktoś musiał ją Edwardowi S. sprzedać. To właśnie na tej osobie spoczywa duża część winy za to co się stało. Dokładnie w tym samym dniu i o podobnych godzinach w USA koreański student wymordował 32 osoby i sam się zastrzelił. Zrobił to z legalnie kupionej broni. Co łączy obie te sprawy. Broń. Już samo jej posiadanie kusi do tego by ją jakoś wykorzystać. Gdy splot wydarzeń ułoży się tak niekorzystnie jak w Czarnej broń zabija, w większości niewinnych ludzi.