:: [Nr 4/54] Moim zdaniem
Artyku³ dodany przez: Redakcja (2007-05-21 15:54:43)

Kilkanaście dni temu podobnie jak wiele innych osób otrzymałem od Pani wojewody Ewy Draus list następującej treści: „Uprzejmie informuję, że z dniem 15 marca 2007 roku weszła w życie ustawa o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa z lat 1944- 1990 oraz o treści tych dokumentów wraz ze zmianami dokonanymi ustawą z dnia 14 lutego 2007 o zmianie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej- Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu...Ustawa ta nakłada na wojewodów obowiązek powiadomienia wymienionych w art.4 tej ustawy osób urodzonych przed dniem 1 sierpnia 1972 r. pełniących określone funkcje publiczne – o ciążącym na tych osobach obowiązku przedłożenia wojewodzie „oświadczenia lustracyjnego”, dotyczącego pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z tymi organami w okresie od dnia 22 lipca 1944 do dnia 31 lipca 1990- w terminie 1 miesiąca od dnia wejścia w życie ustawy.... Wzór oświadczenia został opublikowany w Dzienniku Ustaw, znajduje się również na stronie internetowej Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego...Oświadczenie lustracyjne należy przesłać drogą pocztową...Niezłożenie oświadczenia lustracyjnego przez osobę zobowiązaną do jego złożenia w terminie podanym wyżej spowoduje skutek w postaci pozbawienia funkcji publicznej z mocy samego prawa, z dniem w którym upłynął termin do złożenia oświadczenia lustracyjnego.”
Tak więc podobnie jak setki tysięcy mieszkańców Polski zostałem postawiony pod pręgierzem, choćby dlatego, że jak pisze się w tym liście mam się lustrować przed Komisją Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Sama nazwa tej Komisji budzi grozę, a tu wychodzi na to , że przedstawicielka władzy Pani wojewoda przesyłając mi taki list podejrzewa , że takie zbrodnie mogłem popełnić. Lustracja w Polskim wydaniu to szczyt arogancji, chamstwa i upokarzania ludzi. Takiego przypadku świat nie znał od czasów Hitlera i Stalina. To mówiąc najkrócej pozbawienie mnie praw obywatelskich. Nie Kaczyński wybrał mnie na funkcję radnego, zrobili to wyborcy. Jak się okazuje to się nie liczy to Kaczyński z czeredą ogarniętych nienawiścią do dawnej Polski pretorianów, ma decydować kto może być redaktorem, nauczycielem, wykładowcą, radnym, posłem. Wszyscy którzy poszli nie tak dawno do urn wyborczych, mogli sobie tego spaceru odpuścić. Najlepiej było by zdać się na PiS, który w jedyny i słuszny sposób ustaliłby kto ma zostać radnym. Na dodatek jeśli już chciałbym udowadniać, że nie jestem wielbłądem, muszę to zrobić na własny koszt. A co z tymi , którzy przez ten miesiąc są za granicą, ciężko chorują, czy przez dziesięć lat będą pozbawieni praw w „wolnym i demokratycznym kraju”. Wiemy wszyscy , że PiS wydaje ostatnie drgnienia. Pokazują to nawet przychylne dla PiS sondaże. Poparcie w nich spadło już poniżej 20 procent. Wiedzą też o tym bracia bliźniacy, więc gryzą kogo się tylko da. Dziś każdy kto był u władzy w poprzedniej kadencji ma na karku prokuratora, lub służby mundurowe. Z centrali płyną rozkazy na kogo musi się coś znaleźć za wszelką cenę. Już przed rozprawą sądową „minister sprawiedliwości” wydaje wyroki. Ten horror potrwa jeszcze dwa lata. O wcześniejszych wyborach nie ma mowy, bo kto z prawicowych nawiedzeńców chciałby się pozbawić mandatu już teraz . Pięknie to ujął blondynek z złamanym nosem z LPR Wierzejski – wszystkie zmiany musimy przeprowadzić jak najszybciej, niczym do władzy dojdzie lewica. Musimy to też zrobić tak by oni nie mogli tego zmienić. Pogratulować szczerości.
Ustawa lustracyjna będzie badana przez Trybunał Konstytucyjny, który obecna władza straszy już od pewnego czasu. Jednak prędzej czy później ci którzy w imię zasad nie złożą oświadczenia i zostaną pozbawieni pracy, funkcji publicznych zaskarżą to do Trybunału Europejskiego w Strasburgu.. Wyrok jaki tam zapadnie jest już dzisiaj znany, bo politycy europejscy wielokrotnie mówili, że lustracja w polskim wydaniu jest sprzeczna z pakietem praw obywatelskich. Rodzi się więc pytanie , kto będzie ponosił koszty odszkodowań jakie zapewne zapadną. Jak to kto , następcy PiS w rządzie , może PO , może lewica. PO też było za tą ustawą więc jakoś to przełknie, ale gdyby miała to robić lewica , to zakrawało by na makabryczny pośmiertny żart PiS-u.
Piszę to wszystko nie po to by się usprawiedliwiać z tego , że boję się lustracji. Nigdy nie współpracowałem z SB. Byłem jednak do tego namawiany. Dopiero sprawa Pani Gilowskiej uświadomiła mi , że to iż na współpracę się nie zgodziłem nie ma tu żadnego znaczenia. Spece z SB mogli wszystko spreparować jeśli im tylko na tym zależało. Ja złożę zgodne z prawdą oświadczenie , że nie współpracowałem, ale rozumie dylematy innych. Jeden z ustrzyckich działaczy Solidarności , gorący zwolennik takiej lustracji na moje pytanie czy jest pewny, że ktoś go nie wrobił mimo woli przypomniał sobie, że raz po kolejnym przesłuchaniu podpisał protokół przesłuchania in blanko. Przesłuchujący go powiedział, że chyba mu wierzy, że nie napisze tam nic poza tym o czym rozmawiali. I nagle ten wielbiciel ustawy lustracyjnej zrozumiał, że ten nieopatrzny podpis może być wyrokiem na niego i nagle w jego oczach pojawił się strach. Drugi przypadek. Rozmawiam z człowiekiem , który był w tamtym czasie etatowym pracownikiem PZPR. Nikt nigdy nie namawiał go do współpracy , nigdy też nic nie podpisywał. Ale jak mówi nie było miesiąca by nie odwiedził go jakiś człowiek z SB. Wpadali jak to mówili na koleżeńska rozmowę. W jej trakcie pytali i poruszali wiele spraw. Nie można ich było po prostu wyrzucić, byli przecież urzędnikami legalnego bądź co bądź państwa. Dziś człowiek ten mówi, że w oświadczeniu na wszelki wypadek napisze , że współpracował. I znów błąd karani będą nie tylko ci co przyznają się do współpracy, karani będą też co w oświadczeniu skłamią. Czyli zatają fakt współpracy , albo przyznają się do współpracy mimo, że nie będzie na to dowodów w IPN. Przykładem może być prof. Miodek, który oskarżony przez nowy tym SB-eka , czyli przez redaktora –tropiciela z Polskiego Radia, przyznał się do jakichś tam rozmów z SB, ale dowodów na to nie znaleziono. Też będzie według ustawy ukarany.
Jak już napisałem ja na sumieniu nic nie mam i oświadczenie złożę. Długo się jednak nad tym zastanawiałem. Gdybym tego nie zrobił stracił bym mandat radnego. Mam ogromny szacunek do ludzi , którzy na mnie głosowali i wiem że postąpił bym wtedy niegodnie w stosunku do nich.
Mam jednak świadomość, że w tak małych środowiskach jak Ustrzyki to ludzie najlepiej wiedzą kto kim jest i był. Jeśli nawet kogoś zmuszono do współpracy z dawnymi służbami, to niekoniecznie musi to być zły człowiek. Wierzę, że nawet posiadając wiedzę o tym , że ktoś współpracował, a znając człowieka z jak najlepszej strony wielu by na niego oddało głos.
Moim sąsiadem przez wiele lat był pracownik SB. Często gdy wypił zaszczycał mnie rozmową. Prowadził moja teczkę i w przypływie szczerości informował mnie kto na mnie donosił. Nie byłe jakimś wielkim opozycjonistą, szefowałem zakładowej Solidarności, byłem członkiem ustrzyckiego MKZ-u, to wystarczyło by mieć własną teczkę. Widuję teraz ludzi, którzy coś tam na mnie donosili i co mam im nie podawać ręki. Stroić się w szaty kombatanta i odwracać na ich widok głowę. Przecież dzisiaj też mam wielu wrogów, którzy też potrafili na mnie i gazetę którą wydaje donosić. Tak już w życiu bywa, że jedni cię lubią, drudzy mniej a inni nie cierpią.
Ustawa lustracyjna powinna obejmować urzędników najwyższego szczebla. Oni powinni się rozliczać ze swojej przeszłości. Oni zawsze jednak jakoś z oskarżeń wybrną. Kaczyński stwierdził , że jego papiery zostały przez SB podrobione i spoko. Góra się bawi , a cierpią jak zwykle ci najmniejsi. Myślę, że jednak przyjdzie jeszcze taki czas , że ci którzy zaserwowali nam ten upokarzający nas spektakl poniosą za to konsekwencje.

Wiesław Stebnicki


adres tego artyku³u: http://www.naszepo³oniny.pl/articles.php?id=178