:: [16/109] Rozmowa na koniec kadencji - Henryk Sułuja
Artyku³ dodany przez: Redakcja (2010-11-14 11:09:37)

Wybory samorządowe tuż, tuż, postanowiliśmy przybliżyć czytelnikom dokonania ich wybrańców na stanowiskach wójtów i burmistrzów. W kolejnych numerach prezentować będziemy rozmowy z wójtami i burmistrzami z terenów powiatów bieszczadzkiego i leskiego. Na pierwszy ogień wybraliśmy Ustrzyki Dolne i Czarną.


Marek Prorok - Mija druga Pana kadencja na stanowisku burmistrza a właściwie to druga i pół. Nastąpiło w tym czasie wiele istotnych zmian. Zmieniło się miasto, zmienił się Pan i są to zmiany diametralne. Myślę, że po tych 10 latach zarówno miasto jak i pan jesteście nieodpoznania. Co z okresu owych 10 lat swojego burmistrzowania uważa Pan za szczególnie ważne?

Henryk Sułuja - Rzeczywiście, 13 lutego 2011 roku minie 10 lat sprawowania przeze mnie funkcji burmistrza Ustrzyk Dolnych. Trudno jest mi wybrać z tego okresu jakiś moment szczególny. Mówiąc szczerze, to dla mnie każdy dzień mojej pracy tutaj jest dniem szczególnym, bo codziennie mam do czynienia z rozwiązywaniem trudnych spraw ludzkich i życiowych problemów. Ten codzienny kontakt z, często bardzo trudną, rzeczywistością nauczył mnie wiele. Sprawił też, że jest we mnie dużo pokory dla tego stanowiska. Nie jest ono niczym szczególnym, jest normalnym miejscem pracy i tak je właśnie traktuję. Najcenniejszą zmianą, jaka nastąpiła w czasie mojej tu bytności było, wprowadzenie bezpośrednich wyborów na stanowisko burmistrza. Uważam, że zmiana ta sprawiła, iż burmistrz stał się swoistego rodzaju menadżerem przedsiębiorstwa pod tytułem gmina. Jako menadżer ma wiele zadań, ale jedno z nich ma, w moim przekonaniu szczególną wagę. Mam tu na myśli pozyskiwanie środków finansowych ze źródeł zewnętrznych. Dla przyszłości i rozwoju miasta, czy też gminy, to rzecz bezsprzecznie najważniejsza i ja położyłem na nią szczególny nacisk. Charakter tej funkcji sprawia, że bardzo często trudno jest mnie zastać w Urzędzie Miejskim. Można naturalnie siedzieć w biurze, ale w efekcie końcowym niewiele z tego wyniknie. Problemów do rozwiązania jest wiele, dlatego, aby niczego nie uronić, pozwoliłem sobie na podzielenie wszystkich spraw według gradacji: bardzo, mniej i mało ważne. Na tej podstawie ustalam kolejność realizacji. Jest to niezwykle istotne, żeby ważnych spraw nie zagubić w natłoku małych. Wrócę jeszcze na moment do kilku szczególnych chwil mojego burmistrzowania. Poznałem w tym czasie wielu wspaniałych ludzi. Nie sposób wymienić ich wszystkich, wymienię więc tylko trzy nazwiska: Mieczysław Hampel, profesor Eugeniusz Waniek, prezydent Lech Wałęsa. Dwóch pierwszych nie ma już niestety wśród nas, ale ich zasługi dla Ustrzyk Dolnych są bezdyskusyjne. Prawdopodobnie w przeciągu paru tygodni poinformuję mieszkańców o konkretnych efektach działania pana prezydenta Wałęsy na rzecz naszego miasta i gminy.

M. P. - Zawsze poważnym problemem dla samorządów są inwestycje infrastrukturalne. Ustrzycka gmina radzi sobie z nimi dobrze. Przebudowa Rynku, remonty ulic, remonty obiektów oświatowych, budowa zespołu basenów i hali sportowej, to tylko te najważniejsze. Szczególnie trudne do rozwiązania są problemami z drogami o strategicznym dla gminy znaczeniu. Jest ich kilka. Z tych najważniejszych, droga do Teleśnicy jest, można powiedzieć, załatwiona. Pozostają jeszcze dwie szczególnie ważne: do Wańkowej przez Dźwiniacz i Serednicę oraz do Ropienki przez Leszczowate i Brelików. Wiem, że są to drogi powiatowa, jednak dla gminy wyjątkowe. Jakie rozwiązanie tego problemu jest możliwe?

H. S. - Tak, udało się nam zrealizować w mieście i gminie Ustrzyki Dolne wiele inwestycji o charakterze strategicznym. Kolejne ważne przedsięwzięcia inwestycyjne są w przygotowaniu. Postępujemy w tej materii bardzo rozważnie. Niezwykle łatwo jest doprowadzić do nadmiernego zadłużenia gminy, dlatego w naszych działaniach musi być zachowany umiar. Jeżeli chodzi o dwie drogi do Ropienki, to czuję się za nie szczególnie odpowiedzialny. Kilka lat temu, w momencie podziału dużego powiatu bieszczadzkiego, namawiałem mieszkańców sołectw z okolic Ropienki do przejścia do Gminy Ustrzyki Dolne. Ostatecznie 5 sołectw zdecydowało się na ten krok i z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że na tym nie straciły a wręcz przeciwnie, wiele zyskały. Na dzień dzisiejszy bezwzględnie potrzebne jest rozwiązanie komunikacyjne, które przybliży mieszkańców owych pięciu sołectw do Ustrzyk Dolnych. Obie wspomniane drogi należą wprawdzie formalnie do Bieszczadzkiego Starostwa Powiatowego, jednak samorząd miasta i gminy nigdy nie szczędził środków na poprawę stanu technicznego dróg powiatowych. Na poprzedniej sesji ustrzycka Rada Miejska ponownie przydzieliła środki finansowe na wkład własny do realizacji zadania poprawy stanu dróg z tak zwanych „schetynówek” gdzie aplikującym o środki finansowe jest starostwo. W przyszłym roku będzie to droga Wojtkowa Nowosielce Kozickie. Nie ma roku, w którym nie wspieramy w tej materii starostwa. Przyjęliśmy zasadę, że gmina wydatkuje z własnych funduszy 50% wkładu własnego starostwa, niezbędnego przy występowaniu o środki na remonty dróg. W bieżącym roku wspomogliśmy starostwo poprzez nieodpłatne przekazanie 1000m³ drewna na wkład własny niezbędny przy remontach innych dróg. Mam pełną świadomość, że bez środków zewnętrznych dróg do Ropienki nie zrobimy. Starostwo zawsze może liczyć na naszą pomoc w tej sprawie. Chciałbym jeszcze podkreślić, że nasza współpraca zarówno ze starostwem, jak i z innymi bieszczadzkimi gminami, układa się bardzo dobrze.

M. P. - Jako Ustrzyki Dolne dopracowaliśmy się świetnej infrastruktury sportowej. Mamy również wiele imprez sportowych: narciarskich, kolarskich i biegowych w tym jedną absolutnie kojarzoną z Ustrzykami a mianowicie Bieszczadzki Bieg Lotników. Zupełnie inaczej wygląda ten problem na niwie kultury. Przez ostatnie lata, po wcześniejszych sukcesach, panowała w tej dziedzinie kompletna posucha. W tym roku jest zdecydowanie lepiej, pojawiły się pierwsze jaskółki zwiastujące wiosnę. Nadal jednak nie mamy typowo ustrzyckiej imprezy kulturalnej, przyciągającej ludzi. Czy dostrzega pan potrzebę istnienia jej i czy widzi pan taką możliwość?

H. S. - Rzeczywiście w ostatnim czasie widać wyraźne zmiany na lepsze w naszej ustrzyckiej kulturze. Wspomniana przez pana wiodąca impreza kulturalna jest bezwzględnie konieczna i ja osobiście bardzo ubolewam, że jej nie ma. Kiedyś organizowana była „Bojkowiana”, którą uważałem za bardzo wartościową, ale jej nie ma. Chciałabym jednak wyraźnie powiedzieć, ze stowarzyszenia i inne organizacje prowadzące tego typu działalność zawsze mogą liczyć na konkretną pomoc gminy w organizacji takiej imprezy. Reaktywacja „Bojkowiany” warta jest próby. Możliwe jest pozyskanie na ten cel środków zewnętrznych, ale pieniądze te może pozyskać tylko organizacja pozarządowa. Jestem wielkim zwolennikiem takich form działalności. Dlatego cieszą mnie wspaniałe, małe wiejskie imprezy organizowane w coraz liczniejszych wioskach naszej gminy. To bardzo istotna działalność, bo niesamowicie aktywizuje i integruje lokalne społeczności.. Wspominam tu nieżyjącą panią Lucynę Zawadzką, to ona zaszczepiła we mnie potrzebę organizacji tego typu małych imprez i działalność taka zawsze spotyka się z dużą życzliwością ze strony samorządu gminnego. Cieszy mnie, że świetlice wiejskie zaczynają tętnić życiem. Były przez pewien czas uśpione, przechodziły dziwny okres hibernacji. Staramy się remontować te obiekty. W tym roku prace remontowe objęły Jałowe i Łobozew, trwa przebudowa w świetlicy w Ropience. Mamy w planach wykorzystanie faktu bliskiej współpracy z miastami partnerskim w sąsiednich krajach: Ukrainie, Słowacji i Węgrzech. Czterech partnerów z czterech krajów, to wielka szansa na organizację interesującego cyklu imprez. Pozostaje opracować koncepcję i mądrze ułożyć kalendarz.

M. P. - Największy sukces mijającej kadencji.

H. S. - Cztery lata temu, kiedy postanowiłem kandydować na kolejną kadencję postawiłem sobie jedno najważniejsze zadanie INFRASTRUKTURA!!. Poprawiać, poprawiać i jeszcze raz poprawiać. I to się udało. Corocznie aplikujemy o środki z różnych źródeł i wszystkie nasze wnioski przechodzą. Jeszcze przed wyborami podpiszę kolejne. Najważniejsze z nich to ciepłociąg na ulicy Dworcowej oraz rewitalizacja terenów wokół nowego kąpieliska (drogi, parkingi, boiska). Nasza gmina jest dobrze przygotowana do kolejnych aplikacji i nie jest to przypadek.
Permanentnie analizujemy sytuację. O każdym tego typu wniosku, trzeba myśleć, z co najmniej rocznym wyprzedzeniem. Aby aplikować o środki trzeba mieć przygotowany komplet dokumentów: projekty, zezwolenia i uzgodnienia, a to wymaga czasu. Dzięki tym działaniom, dobrej sytuacji finansowej i zdolności kredytowej, nasza gmina rozwija się. Czwarty rok z rzędu jesteśmy liderem samorządności na Podkarpaciu, plasując się w ścisłej grupie pięciu najlepszych miast. Tytuł ten nie wynika z audiotele, ale z rzeczowej działalności. W tym roku przeznaczamy na inwestycje kwotę 20 milionów złotych. W wykazie najzamożniejszych miast powiatowych, Ustrzyki Dolne znalazły się na Podkarpaciu na 3 miejscu, po Jaśle i Stalowej Woli. W Polsce jesteśmy w tym rankingu na 64 miejscu. Mamy najwięcej podmiotów gospodarczych i banków w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Aktywność mieszkańców jest wysoka a my musimy im tylko pomagać, właśnie poprzez realizację infrastruktury.

M. P. - Panie burmistrzu. Wystartuje pan w wyborach samorządowych zaplanowanych na dzień 21 listopada 2010 roku. Dlaczego warto na Pana głosować?

H. S. - Zaskoczył mnie pan. To bardzo trudne i niewygodne pytanie, ale odpowiem na nie. Najważniejsze jest skuteczne aplikowanie o zewnętrzne środki finansowe. Tu nie ma czasu na zabawę, na naukę, a ja wiem jak to robić. Nie ma ludzi niezastąpionych, ale szkoda straconego czasu. Rok 2011 będzie kolejnym rokiem silnego, dynamicznego rozwoju naszej gminy. Jest załatwionych dużo środków finansowych i wystarczy tylko je wykorzystać i porządnie, do końca zrealizować. Kiedy przyszedłem na to stanowisko w 2001 roku, środki na inwestycje nie przekraczały miliona złotych. W tym roku wyniosły 20 milionów a w ostatnich latach, corocznie zamykały się kwotą, co najmniej 10 milionów złotych. Nie są to puste słowa. Podane przeze mnie dane są obiektywnie weryfikowalne.

M. P. - Serdecznie dziękuję za rozmowę.

H. S. - Ja również dziękuję.


adres tego artyku³u: http://www.naszepo³oniny.pl/articles.php?id=1144