Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa
Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 14/74] Rozmowa Połonin - dziś Piotr Korczak



Marek Prorok: Jest pan w gminie Ustrzyki Dolne i powiecie Bieszczadzkim osobą znaną i mówiąc skromnie nietuzinkową. Od początku transformacji ustrojowej w naszym kraju uczestniczył pan wyjątkowo aktywnie w pracy lokalnego samorządu, pełniąc znaczące funkcje samorządowe w tym między innymi burmistrza Ustrzyk Dolnych. W ciągu tych, bez mała, dwudziestu lat ma pan wiele dokonań, które z nich uznałby pan za najważniejsze?

Piotr Korczak: Takich spraw jest wiele, trudno jest mi wymienić wszystkie, spróbuję powiedzieć o kilku w porządku chronologicznym. Te, o których chcę na początku powiedzieć mogą się pozornie wydawać mało ważne, dla kogoś słabo obeznanego ze specyfiką pracy samorządowej, ale miały wręcz fundamentalny charakter dla dzisiejszego funkcjonowania samorządu. Powróćmy na chwilę do roku 1990, do początków dzisiejszej samorządności. W tym czasie nie istniały praktycznie żadne struktury samorządowe i należało je stworzyć od podstaw. Nie chodzi mi tu bynajmniej o sam Urząd Miejski, choć było to też bardzo ważne, ale o wszystkie elementy codziennego życia lokalnej społeczności, za które samorząd i jego agendy odpowiadają. Takim szczególnym elementem była szeroko pojęta gospodarka komunalna. Konieczna była głęboka restrukturyzacja ówczesnego MPGKiM, która pozwoliłaby na jasny i rzeczowy podział kompetencji, oraz kreśliłaby zakres odpowiedzialności poszczególnych jednostek organizacyjnych. Przeprowadzony podział przedsiębiorstwa komunalnego był udany o czym świadczy dzisiejsze funkcjonowanie tych służb, pamiętam jednak z jakim oporem spotykałem się wówczas i ilu było przeciwników prowadzonej restrukturyzacji. Przy tej sprawie chciałbym jeszcze wspomnieć o całej gamie różnych instytucji, które powstawały w związku z wprowadzaną samorządnością, bądź powracały do Ustrzyk Dolnych po wyprowadzeniu ich stąd w czasie likwidacji powiatu ustrzyckiego w 1972 roku. Należało organizować je od podstaw a wcześniej czynić wiele starań aby do naszego miasta powróciły. Kolejna sprawa to kwestia prywatyzacji majątku komunalnego. Rzecz szczególnie trudna, bo samo słowo prywatyzacja źle się u nas kojarzy. Zapoczątkowaliśmy ten proces sprzedażą kamienic w górnej części ustrzyckiego Rynku i było to bez wątpienia korzystne posunięcie o czym świadczy dzisiejszy ich wygląd. Sama gmina nigdy nie byłaby w stanie w takim stopniu dbać o te budynki jak prywatny właściciel. Kontynuacja tej polityki przez obecne władze miasta zaowocowała dzisiejszym wyglądem centrum Ustrzyk. Innym przykładem korzyści płynących z prywatyzacji, są ustrzyckie wyciągi narciarskie. Są to dzisiaj wspaniałe, nowoczesne obiekty będące magnesem przyciągającym turystów do naszego miasta. Ostatnia sprawa o której pragnę powiedzieć, to szeroko pojęta problematyka przekształceń wokół byłego Przedsiębiorstwa Przemysłu Drzewnego „Ustjanowa”. Nie było to zadanie lokalnego samorządu ale dotyczyło żywotnych interesów znacznej części mieszkańców miasta i gminy, stąd moje osobiste zaangażowanie się w tę sprawę. Myślę, że to właśnie aktywność samorządu w dużym stopniu przyczyniła się do uratowania przed zniszczeniem znacznej części zakładu. Dzisiaj w większości hal trwa produkcja, zmodernizowana kotłownia ogrzewa miasto a w dawnym biurowcu ma siedzibę szkoła średnia. Jednak największym problemem dla samorządu było osiedle mieszkaniowe, które pozostało po upadłym przedsiębiorstwie. Posiadany budżet nie pozwalał na administrowanie tak wielką ilością mieszkań przez gminę, stad jedyną możliwością utrzymania osiedla było skorzystanie z dotacji państwowych a to było możliwe tylko poprzez utworzenie spółdzielni mieszkaniowej. Dzisiaj łatwo się o tym mówi ale wtedy był to naprawdę trudny problem.

Marek Prorok: Nie wspomniał pan o jeszcze jednej sprawie, która w moim przekonaniu jest dla naszego rejonu najbardziej brzemienna w skutkach a mianowicie o polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Krościenku. Dziś ono istnieje i dla wszystkich jest to oczywiste, ale dwadzieścia lat temu niewiele osób, poza panem, wierzyło w możliwość jego utworzenia.

Piotr Korczak: Tak, beż wątpienia uruchomienie przejścia granicznego w Krościenku w sposób absolutny zmieniło oblicze miasta. Początkowo było to tylko przejście kolejowe otwarte w 1994 roku a dopiero później drogowe. Droga do uruchomienia przejścia była bardzo długa, trudna i wyjątkowo wyboista. Nie sposób jest dzisiaj opisać wszystkie podejmowane starania i zabiegi. Jedno tylko chciałbym podkreślić, było to możliwe dzięki bliskiej współpracy ze stroną ukraińską a konkretnie z panem Wołodymyrem Horbowym. Udało się nam wspólnie doprowadzić przedsięwzięcie do szczęśliwego końca i był to z pewnością duży sukces.

Marek Prorok: Tym razem to moje gapiostwo spowodowało, ze zapomniałem zapytać pana o sprawę, która miała absolutnie prestiżowe znaczenie dla mieszkańców Ustrzyk Dolnych. Całe szczęście przypomniał mi pan o niej mówiąc o powrocie do Ustrzyk wielu różnych instytucji. W 1972 roku za sprawą ówczesnych władz Powiat Ustrzycki został zlikwidowany i wchłonięty przez Powiat Leski. Nowy twór otrzymał nazwę Powiatu Bieszczadzkiego. Konsekwencje tej decyzji były dla Ustrzyk Dolnych wyjątkowo dotkliwe. Poza utratą wielu instytucji zostaliśmy zepchnięci na margines nie tylko organizacyjno-administracyjny, ale wręcz cywilizacyjny. Szczególnym przykładem tej degradacji naszego miasta była sprawa telefonizacji zależna od telefonicznego monopolisty, którego oddział regionalny mieścił się w Lesku. Przypomnę, że jeszcze w latach dziewięćdziesiątych w Ustrzykach Dolnych funkcjonowały telefony „NA KORBKĘ”. Należy pan do ludzi, których zasługi w przywróceniu Ustrzykom Dolnym miana siedziby powiatu, trudno przecenić. Proszę o kilka zdań na ten temat.

Piotr Korczak: Zgadzam się z panem, decyzja o likwidacji powiatu ustrzyckiego była brzemienna w skutkach. Po wielu usilnych zabiegach, również i z moim udziałem, udało się przywrócić Ustrzykom należytą pozycję na administracyjnej mapie naszego kraju. Powrócę na chwilę do owej nieszczęsnej sprawy ustrzyckich telefonów, których poziom techniczny, w początkach III Rzeczpospolitej, był opóźniony o mniej więcej pół wieku. Jestem przekonany, że gdyby nie starania lokalnego samorządu to monopolista telefoniczny jakim jest TPSA nie śpieszyłby się z inwestowaniem w telefonizację Ustrzyk. To, między innymi, za sprawą naszych starań pojawił się w naszym mieście poważny inwestor jakim była wówczas „Telefonika Wiejska”. Dopiero działania tej firmy spowodowały, że TPSA, zagrożona utratą klientów postanowiła zmienić zdanie i zainteresować się Ustrzykami Dolnymi.

Marek Prorok: Jako przewodniczący Rady Powiatu Bieszczadzkiego i ustrzycki działacz samorządowy ma pan z pewnością swoją wizję rozwoju miasta i powiatu. Jakie według pana zadania będą dla naszego terenu najważniejsze w najbliższych latach?

Piotr Korczak: Turystyka to najważniejsza dziedzina naszej gospodarki, dlatego dalszy rozwój infrastruktury turystycznej jest podstawowym zadaniem. Jest kilka istotnych wyzwań a jednym z pierwszych będzie budowa hali sportowej przy Zespole Szkół Publicznych nr 1. Wybrana lokalizacja zapewnia wszechstronne wykorzystanie hali przez mieszkańców. Kolejne zadanie to budowa zespołu basenów przy krytej pływalni „Delfin”. Wiele uwagi trzeba będzie poświęcić rozbudowie bazy noclegowej oraz dalszemu rozwojowi infrastruktury narciarskiej.

Marek Prorok: Przez wiele lat pracował pan etatowo w samorządzie lokalnym poświęcając tej pracy ważny okres swojego życia. Czy dzisiaj nie ma pan ochoty na powrót do tej pracy?


Piotr Korczak:. Był to z pewnością szczególny okres mojego życia ale póki co nie planuję powrotu. Mam przed sobą inne ważne wyzwanie. Planowana jest poważna rozbudowa kierowanego przez mnie Ośrodka Wypoczynkowego „Arłamów” i jest to dla mnie najważniejsze zadanie na najbliższe lata.

Marek Prorok: Przejdźmy w takim razie do „Arłamowa”. Może na początek kilka zdań o historii ośrodka.

Piotr Korczak: Nie mówiłem o tym odpowiadając na pana pierwsze pytanie o ważnych dokonaniach ustrzyckiego samorządu. Na pewno przejęcie „Arłamowa” przez ustrzycką gminę i późniejszą jego sprzedaż należy zaliczyć do takich dokonań. Ośrodek został przejęty od Urzędu Rady Ministrów po długich staraniach. Samo przejęcie nie załatwiało jednak niczego. Stan techniczny ośrodka nie był najlepszy. Dziurawy ciepłociąg, istotne braki w wyposażeniu zaplecza kuchenno-restauracyjnego oraz samego hotelu, były dla gminy trudne do przezwyciężenia. Podejmowane próby prowadzenia działalności ośrodka nie były zbyt udane ale pozwoliły na utrzymanie ośrodka w niezłej kondycji technicznej. Konieczne były poważne inwestycje, które przerastały możliwości gminy, a poza tym tego typu działalność gospodarcza nie należy do roli samorządu gminnego. Sprzedaż ośrodka była absolutną koniecznością ale do tego niezbędne były zmiany mentalności i wszyscy musieliśmy do nich dojrzeć. Ostatecznie ośrodek sprzedano a za pieniądze uzyskane ze sprzedaży wybudowano Międzyszkolną Krytą Pływalnię „Delfin”, która stała się ważnym elementem ustrzyckiej infrastruktury turystycznej.

Marek Prorok: Arłamowski ośrodek to z pewnością najatrakcyjniejszy obiekt wypoczynkowy na terenie ustrzyckiej gminy. Wiem, że został zgłoszony jako ośrodek pobytowy dla drużyn uczestniczących w turnieju piłkarskim Euro 2012. Jakie w chwili obecnej są losy tego zgłoszenia?

Piotr Korczak: W skali całego kraju zostało zgłoszonych ponad 110 ośrodków wypoczynkowych z pośród których ma być wybrane 16 ośrodków pobytowych dla uczestników Euro 2012. Kandydaci muszą spełnić trzy podstawowe wymogi. Pierwszy z nich to pięciogwiazdkowy hotel z zapleczem zapewniającym odnowę biologiczną. Drugi to ośrodek treningowy, który zgodnie z wymogami UEFA musi zawierać jedno boisko o standartowych wymiarach i dwa boczne (jedno powinno posiadać nawierzchnię sztuczną), nowoczesną szatnię o powierzchni 100metrów kwadratowych, pomieszczenie medyczne oraz salę konferencyjną mogącą pomieścić 100 osób. Ośrodek treningowy nie może być oddalony od hotelu o więcej niż 20 minut jazdy autobusem. Trzeci warunek to usytuowanie ośrodka pobytowego w odległości od lotniska nie przekraczającej godziny jazdy autokarem. Po pierwszym etapie kwalifikacji pozostało 84 ośrodki a wśród nich my. Drugi etap polegał na wizytowaniu kandydatów przez trzyosobową komisję w skład której wchodzili przedstawiciele spółki PL.2012, PZPN i Ministerstwa Sportu. Komisja odrzuciła naszą kandydaturę z uwagi na zbyt długi czas dojazdu z lotniska. W moim przekonaniu była to trochę nadinterpretacja tego wymogu, bo po wybudowaniu planowanej autostrady A4 do granicy z Ukrainą, będziemy spełniać ten warunek Jedno pragnę podkreślić, odmowna decyzja komisji nie przekreśla naszych szans na goszczenie jednej z reprezentacji narodowych w 2012 r. Lista ośrodków pobytowych przedstawiana uczestnikom turnieju przez UEFA ma charakter propozycji a o wyborze ośrodka zadecydują i tak poszczególne federacje piłkarskie. Najważniejsze będzie więc dotarcie z odpowiednią ofertą do zainteresowanych.

Marek Prorok: Jak wyglądają plany rozbudowy „Arłamowa”?

Piotr Korczak: Rozbudowa ośrodka obejmuje budowę pięciogwiazdkowego hotelu posiadającego ponad 180 pokoi i apartamentów z pełnym wielkim zapleczem konferencyjnym, basenami i zakładem odnowy biologicznej. Planowana jest również hala sportowa z boiskiem do piłki ręcznej i dwoma kortami tenisowymi, kryta ujeżdżalnia koni oraz boiska sportowe. Istniejące w chwili obecnej obiekty zostaną zmodernizowane i połączone z nową częścią, przejściami podziemnymi. Pierwotne plany rozbudowy były znacznie szersze, ale zostały ograniczone przez ochronę środowiska, która postawiła nam wiele przeszkód o charakterze formalnym. Dla przykładu, nie zezwolono nam na budowę wiatraków prądotwórczych bo w opinii ochrony środowiska stanowią one zagrożenie dla ptaków.

Marek Prorok: Są to atrakcyjne i ambitne plany, na ile jednak realne?

Piotr Korczak: Jeszcze w tym roku koparki wjadą na plac budowy. Możliwości nasze oceniam realnie i dlatego jestem optymistą. Wierzę, że rozbudowę ośrodka zakończymy zgodnie z planem. W moim przekonaniu w niedalekiej przyszłości arłamowski ośrodek stanie się dla Bieszczad i Podkarpacia tym, czym stało się przejście graniczne z Ukrainą dla Ustrzyk Dolnych.

Marek Prorok: W czasach swojej świetności ośrodek w Arłamowie dysponował własnym lotniskiem Co z istniejącą płytą dawnego lotniska? Czy jest szansa na jej ponowne wykorzystanie?

Piotr Korczak: Zapomniałem o tym powiedzieć. Nasze plany rozbudowy obejmują również lotnisko. Teren lotniska leży na obszarze gminy Bircza, z którą podpisaliśmy list intencyjny w tej sprawie. Gmina wniesie ten teren jako aport do przyszłego wspólnego przedsięwzięcia.

Marek Prorok: Co pewien czas powraca sprawa utworzenia Turnickiego Parku Narodowego, co może mieć wpływ nie tylko na funkcjonowanie ośrodka ale również na życie okolicznych mieszkańców. Co pan o tym sądzi?

Piotr Korczak: Dla mnie pomysł utworzenia Turnickiego Parku Narodowego od momentu postania tej idei był pomysłem bardzo ambicjonalnym, nie do końca związanym z ochroną środowiska. Powstał on w dawnym województwie przemyskim, które na swoim terenie nie miało parku narodowego, a bardzo chciało mieć. W założeniach 4/5 parku miało znajdować się na terenie gminy Ustrzyki Dolne położonej poza województwem przemyskim. Same plany ochrony przyrody niezbędne dla utworzenia parku należałoby liczyć w grubych milionach, o innych kosztach nie wspomnę. Najgroźniejsza jednak byłaby zmiana sytuacji ekonomicznej ludności zamieszkałej na terenie przyszłego parku. Ludzie ci, w znakomitej większości, „żyją z lasu” i zabranie im tej możliwości wywołałoby trudne do opisania skutki. Podczas jednego ze spotkań na temat utworzenia Turnickiego Parku Narodowego zadałem orędownikowi jego utworzenia, notabene z tytułem profesorskim, pytanie z czego będą żyli ci ludzie? Odpowiedział mi że „będą oprowadzać wycieczki po parku”. Jakikolwiek komentarz do tej wypowiedzi jest zbędny.

Marek Prorok: Dziękując za rozmowę, życzę spełnienia wszystkich zamierzeń.

Piotr Korczak: Serdecznie dziękuję.


Rozmawiał Marek Prorok

[Nr 14/74] Rozmowa Połonin - dziś Piotr Korczak



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio