Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 2/42] Porozumienia Ustrzycko- Rzeszowskie
18 lutego 1981 roku delegacja rządowa pod kierownictwem wice- ministra rolnictwa Andrzeja Kacały podpisała porozumienie ze strajkującymi w Rzeszowie rolnikami. Dwa dni później 20 lutego ta sama komisja podpisała porozumienie z rolnikami strajkującymi w ustrzyckiej siedzibie MKZ Solidarność. Porozumienia te trzecie w kolejności po Gdańskich i Szczecińskich regulowały sprawy na linii wieś – rząd i otwierały drogę do rejestracji związku zawodowego Rolników Indywidualnych Solidarność.

Tak to się zaczęło

Motorem sprawczym ustrzyckiego strajku był rolnik z Hoszowa Antoni Wojnarowicz. Dla ogółu wyszedł z cienia gdzieś w 1980 roku, z nikomu nieznanego rolnika stał się nagle chłopskim przywódcą, towarzyszącym miedzy innymi Lechowi Wałęsie w czasie jego wizyty w Ustrzykach. Wojnarowicz od samego początku swojego działania miał swoich zagorzałych zwolenników, miał też równie duże grono swoich przeciwników. Echa tamtych sporów przetrwały do dziś. Antoni Wojnarowicz twierdzi, że wcale nie był człowiekiem znikąd, bo przecież ruch z roku 1980 musiał mieć swoją genezę, ktoś to wcześniej przygotował, w Bieszczadach robił to między innymi właśnie on. Uważał, że robotniczy i rolniczy ruch związkowy powinien mieć swój początek tu na dole. Takie postępowanie było sprzeczne z koncepcja KOR-u, który narzucał wszystkim swoje założenia i tworzył podporządkowane sobie lokalne struktury związkowe. Owocem pracy Wojnarowicza było stworzenie Federacji Robotników Rolników i Innych Grup Zawodowych Bieszczadów. Pierwsze koło Federacji powstało 7.09. 1980 roku w Teleśnicy Oszwarowej, następne powstały w Ustianowej, Łobozewie. Od samego początku tworzenia Federacji koncepcja ta miała przeciwników wśród tworzącej się Międzyzakładowej Komisji Związkowej Solidarność w Ustrzykach Dolnych. Z MKZ jedynie Jarosław Waszczuk, Roman Wrosz, Sławomir Dziennik ściśle współpracowali z Wojnarowiczem. 9.11.1980 roku z inicjatywy Federacji zorganizowany został Sejmik Regionu Bieszczadów, który miał stanowić faktyczny sprawdzian poparcia całej społeczności dla oddolnego działania na rzecz regionu. Podczas Sejmiku zostały zaproponowane uczestnikom uchwały dotyczące spraw społeczno- gospodarczych. Był to zarazem zalążek przeszłych postulatów strajkowych. W grudniu zapadła decyzja o zorganizowaniu strajku. Mimo, że decyzja o strajku wyszła z Federacji, nikomu nie zamykano drogi do współuczestnictwa na równych prawach. Zaproszeni do udziału w przygotowaniach do strajku działacze MKZ zaczęli jednak opóźniać moment rozpoczęcia akcji strajkowej. W związku z tym po puszczeniu mylnej informacji o tym, że strajk rozpocznie się w Lesku, 29.12.1980 roku o godzinie 10,00 strajkujący wkroczyli do sali konferencyjnej Urzędu Miasta Ustrzyki Dolne. W chwilę później zgodnie z ustaleniami strajkujący wysłali zaproszenia do wszystkich środowisk społecznych do wzięcia udziału w strajku, czy też do przedłożenia strajkującym swych własnych postulatów.

Co zawierały postulaty

Strajk stanowił pewne zaskoczenie zarówno dla władz krajowych Solidarności jak i dla KOR-u. Do Ustrzyk zjechała Rada Krajowa Solidarności Wiejskiej, próbując namówić wszelkim sposobami uczestników do przeniesienia strajku do Rzeszowa. Działania te nie powiodły się, a strajkujący w dalszym ciągu okupowali Urząd Miasta. W miarę rozwoju akcji strajkowej, rosła też liczba postulatów. Najważniejszymi z nich były między innymi postulaty likwidacji ośrodków Urzędu Rady Ministrów. Arłamów miał by się stać sanatorium przeciwgruźliczym dla rolników, Trójca czymś na kształt domu opieki społecznej, Muczne i kilka obiektów wokół Arłamowa miały powrócić do swych dawnych właścicieli, czyli nadleśnictw: Bircza i Stuposiany. Ziemie i pozostałe obiekty miały przypaść gminom Ustrzyki, Lutowiska, Bircza. Pałacyk w Olszanicy miał się stać Gminnym Ośrodkiem Kultury. Strajkujący żądali powrotu do starych nazw miejscowości, które zmieniono w latach siedemdziesiątych. Między innymi Uherce nazwano Nową Wsią, Muczne Kazimierzowem. Postulowano też pewne zmiany administracyjne, jak choćby przyłączenie do gminy Ustrzyki Daszówki, Teleśnicy, Łobozewa, Sokola należących do tego czasu do gminy Solina. Szczególny opór wśród strajkujących budziła grabieżcza gospodarka rolna Igloopolu na terenach o największych walorach przyrodniczych , miedzy innymi na granicy ze ścisłymi rezerwatami przyrody. Przykładem szczególnej dewastacji jest zmeliorowanie, wykarczowanie terenów w Wołosatem, gdzie prace prowadzono przy pomocy materiałów wybuchowych. Były też postulaty dotyczące drobnych , ale istotnych dla mieszkańców problemów. Domagano się też od rządu opracowania koncepcji mającej na celu rozwój gospodarczy wsi, przekazanie ogromnych środków defraudowanych przez Igloopol i SKR-y w zarządzanie przez społeczność lokalną i pracowników. Za najgłówniejsze z postulatów uznano tworzenie samorządu wiejskiego oraz samorządów w zakładach pracy, a także respektowania przez władze uchwał zebrań wiejskich. Ustrzyki Dolne stały się w tym czasie centrum inicjującym aktywność społeczno- gospodarczą i były obiektem zainteresowania reszty Polski.

Wymuszone –akcją ZOMO- przenosiny

7.01.1981 roku Antoni Wojnarowicz został zaproszony do Rzeszowa na spotkanie z Wałęsą. Pojechał tam razem z Nowackim. Na miejscu okazało się, że żadnego spotkania nie będzie, a wyjazd ten był kolejną próbą przeniesienia strajkujących w Ustrzykach do Rzeszowa. Wojnarowicz sprzeciwił się temu po raz kolejny i wrócił do Ustrzyk, po drodze zatrzymany został przez milicje w Olszanicy. Gdy po kilku godzinach wypuszczono go i dotarł do Ustrzyk strajkujących już nie było w Urzędzie. Szyby zdobiły jedynie napisy, że urząd będzie nieczynny z powodu dezynfekcji. W tym czasie strajkujący zostali z Urzędu wyprowadzeni przez oddziały ZOMO. Jan Kot działacz Solidarności w ZBL Ustrzyki mówi- Obserwowałem tą akcję z zewnątrz. ZOMO- cy nie mieli wprawdzie broni, ale wyglądali groźnie. W kaskach z osłonami na twarz, z tarczami, otoczyli budynek urzędu, zakazując zbliżania się tam komukolwiek. Część z nich z dowódcami i prokuratorem Zygmuntem Słabikiem weszła do budynku. Po jakimś czasie uczestnicy strajku zaczęli wychodzić. Jak się później dowiedziałem , w stosunku do strajkujących nie użyto wprawdzie siły natomiast grożono im sankcjami karnymi. Część ze strajkujących postanowiła udać się do Rzeszowa. Tam też jednak wielu z nich zdecydowało się kontynuować strajk w siedzibie ustrzyckiego MKZ w rynku. Wprawdzie ówczesny przewodniczący MKZ Władysław Śnieżek ostro przeciw temu oponował, lecz w tym samym dniu został usunięty z tej funkcji, a jego następca Bogdan Ferenc wyraził zgodę na strajk w siedzibie MKZ. To właśnie w tym budynku strajkujących odwiedził Lech Wałęsa, który przyjechał do Ustrzyk ze sporą grupą działaczy między innymi z Bogdanem Lisem. Właśnie wtedy Wałęsa wożony przez Wachowskiego wybrał się do Arłamowa. Tam zaś nie udało mu się sforsować szlabanu po długich pertraktacjach z chroniącymi ośrodka wojskowymi. Po powrocie z Arłamowa spotkał się z mieszkańcami Ustrzyk w sali widowiskowej Zakładów Drzewnych w Ustianowej. Zapewne nie myślał nawet wtedy o tym, że już niebawem wpuszczą go do Arłamowa , ale w jakże odmiennej i tragicznej dla kraju i Solidarności sytuacji. Tam właśnie spędził kilka miesięcy swojego internowania.

Szczęśliwy finał strajku

Upór Wojnarowicza, Derewońki, Wojtczaka, Karubina, Dziennika , Waszczuka, Sabary, Pałasza, Moskalika, Domaradzkiego, Cyconia, Czaplickiego, Barlewicza, Kołodzińskiego, Walczaka i wielu innych, przychylność Antoniego Kopaczewskiego szefa Solidarności w Rzeszowie spowodowała to iż strajk ustrzycki stał się równie ważny jak rzeszowski i komisja rządowa prócz Rzeszowa przyjechała na rozmowy 3 i 19 lutego do Ustrzyk. Zaś 20 lutego dwa dni po Rzeszowie podpisano porozumienie w Ustrzykach Dolnych. Prócz przedstawicieli strony rządowej i członków Komitetu Strajkowego w Ustrzykach porozumienie to parafowali również w imieniu Rady Krajowej NSZZ Solidarność Lech Wałęsa i Bogdan Lis oraz Antoni Kopaczewski z Rzeszowa.

Polskie piekiełko

Ustrzyki Dolne nie mogą się poszczycić zbyt wieloma pamiątkami historycznymi. Fakt podpisania porozumień jest więc niezmiernie ważnym momentem w najnowszej historii kraju, a szczególnie miasta. Wydawać by się mogło, że zostanie w jakiś sposób upamiętniony. Tak się też stało, pamiątkową tablicę umieszczono na frontonie kościoła św. Józefa Robotnika, bo też kościół ten zbudowano na podstawie jednego z ustrzyckich postulatów. Jednak zapomniano o znajdującym się w centrum Ustrzyk budynku gdzie strajk został szczęśliwie sfinalizowany. Pełno tu tablic informujących o możliwości kupna mebli, o handlu odzieżą, o tak szacownych instytucjach jak PCK, Związek Inwalidów Wojennych, brak zaś choćby skromnej informacji o tym, co tutaj się działo 25 lat temu. Przez rynek przewija się rocznie tysiące turystów, niemających świadomości o wydarzeniach, które tutaj miły miały miejsce, ba nawet najmłodsi mieszkańcu Ustrzyk też nie potrafią powiązać tego budynku z wydarzeniami z przed ćwierćwiecza. Szkoda. Jak wynika z rozmów zadziałało tu typowe polskie piekiełko. Kilka grup i grupek chciałoby zawłaszczyć ten fakt tylko dla siebie. Obchody rocznicy porozumień zorganizowano w Rzeszowie zaproszono tam też władze Ustrzyk oraz działaczy Solidarności, pojechali nawet ci, którzy wtedy mieli po kilkanaście lat. Zabrakło jedynie miejsca dla wielu tych, którzy strajk rozpoczęli i dotrwali w nim do końca. Oglądałem nie tak dawno w telewizji film z tamtych czasów „Chłopi – 1981”, zobaczyłem twarze tych, którzy strajk zorganizowali, widziałem tam nawet siebie wszak byłem członkiem MKZ i uczestniczyłem w spotkaniu z Wałęsą. Historia ma to do siebie, że pewnych rzeczy nie da się wymazać, tak też jest z tymi wydarzeniami. Organizatorami strajku, sygnatariuszami porozumień byli ci, a nie inni ludzie i żadne manipulacje na nic się tu nie zdadzą. Cenzura wszak już przecież nie istnieje.

Wiesław Stebnicki

[Nr 2/42] Porozumienia Ustrzycko- Rzeszowskie

» [Nr 2/42] Porozumienia Ustrzycko- Rzeszowskie
Bylem widzialem

Pozdrowienia z Kaliforni

Jaroslaw Waszczuk
Dodano 06 Marca 2017 przez ~Jaroslaw



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio