Sprawa Ustrzyckiego szpitala była medialnym hitem w pierwszej połowie tego roku. Padły dość ostre oskarżenia w stosunku do dyrekcji szpitala, łącznie z doniesieniami do prokuratury. Dyrektor Roczniak bronił się między innymi na łamach „Naszych Połonin”. Jego zastępczyni profilaktycznie wybrała się na urlop wychowawczy. W końcu doszło do spektakularnej zamiany dyrekcji szpitala.
Prokuratura wszczęła śledztwo, przejmując między innymi dokumentację finansową szpitala. Prokuratura –wszczynając śledztwo- opierała się na materiałach dziennikarskich i doniesieniach jednego z byłych już lekarzy ustrzyckiego szpitala.
W czasie lipcowej rozmowy z prokuratorem Zygmuntem Słabikiem dowiedzieliśmy się, że skierował on dokumentację finansową szpitala do kontroli przez wyspecjalizowane komórki podkarpackiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Początkiem października prowadzący w tej chwili sprawę prokurator Nartuszewski poinformował nas, że dokumentacja jest w dalszym ciągu badana przez komórki kontrolne NFZ. Prokuratura czeka na wyniki kontroli, bowiem to właśnie ona najprawdopodobniej zadecyduje o wszczęci lub umorzeniu sprawy.
Nam się wydaje, że nic z tego nie wyjdzie. Powód jest prosty. Jeśli teraz – po skierowaniu do NFZ dokumentacji przez prokuraturę- wewnętrzna kontrola NFZ wykazała by nieprawidłowości, mogło by to znaczyć, że to właśnie NFZ dopuścił do tak znacznych zaniedbań nie zwracając uwagi na to co się dzieje w ustrzyckim szpitalu. Stawiało by to NFZ NIZ. Nieciekawym świetle, jako instytucję tolerującą bałagan w finansowanych przez siebie placówkach.
Idziemy więc o zakład, że wynik tej kontroli będzie nijaki, rozmyty, a jego konsekwencja umorzenie dochodzenia. Poczekamy, zobaczymy.
|