Różnie się układały losy Gienka „Siczki” Olejarczyka, zgodnie z przysłowiem- raz na wozie raz pod wozem. Zawsze jednak jego życie koncentrowało się wokół muzyki. Wielu ludzi w Ustrzykach uważało go i uważa za człowieka, który nigdy nie dorósł, za życiowego nieudacznika. Wielu z politowaniem patrzyło na jego poczynania. Wszak Gienek jak nienormalny nigdy nie zabiegał o pieniądze, nie zapełniał meblami mieszkania, nie wkładał eleganckich garniturków w niedzielę. Przeciwnie zawsze był sobą, a dla większości bycie sobą to oznaka dziwactwa.
Gienek był też i jest człowiekiem nieśmiałym, skromnym by nie powiedzieć wstydliwym, a człowiek który nie potrafi rozpychać się łokciami to dla ogółu nieudacznik. Ostatnio coraz mniej było go widać na mieście, w knajpach i piwiarniach które wcześniej częściej odwiedzał. Gienek siedzi w domu i tworzy muzykę. Zbudował w swym mieszkaniu, w starym budynku przy 1-go Maja prawdziwe muzyczne studio. To tam powstają jego wielkie przeboje. Gienek tam właśnie pracuje. Bywam tam i wiem, że pracuje ciężko. Nie jest obibokiem, jak twierdzą niektórzy „fachowcy”, pracownicy biurowi, czy drobni przedsiębiorcy.
 |
 |
To ich praca nie zostanie nigdy zauważona, doceniona. Efekty pracy Gienka – Siczki mogła w niedziele 8 stycznia zobaczyć cała Polska. Grał dla kilkudziesięciu tysięcy ludzi w Warszawie pod Pałacem Kultury i dla kilku milionów przed telewizorami.
Tylko koncert KSU i Siczki był praktycznie transmitowany bez przerw, zaś utworu Za mgłą nie zakłóciły nawet zapowiedzi. W transmisji z Koncertów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy to prawdziwy ewenement. To tylko dzięki Gienkowi Ustrzyki tak mocno zagrały w Owsiakowej orkiestrze. Gienek rzadko kiedy prosi kogokolwiek o pomoc, czy przysługę i jakoś sobie radzi. Zrobił jednak dla Ustrzyk tyle, że każda miejscowa władza powinna mu usuwać wszelkie przeszkody spod nóg, bo nikt tak jak on nie rozsławił miasta w kraju. Tym zaś, którzy w dalszym ciągu czują się od niego o niebo lepsi radzę spojrzeć na buty, a nuż wyłazi z nich słoma, która trzeba by mocno poupychać.
Wiesław Stebnicki
|