Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa
Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 5/55] Moim zdaniem
Wątpliwa satysfakcja

Trzy lata temu w trakcie sesji rady powiatu bieszczadzkiego dyrektor szpitala Robert Roczniak przedstawiał radnym swojego nowego zastępcę Sabinę Ostrowską. Jak powiedział dyrektor Roczniak, Pani Ostrowska jest wybitnym specjalistą od spraw oddłużania szpitali. Kilka tygodni wcześniej rozmawiałem z dyrektorką szpitala w Lesku przy okazji zbierania materiałów do artykułu. Powiedziała mi ona o swojej zastępczyni , która przez dwa miesiące jej nieobecności nieomal rozłożyła na łopatki tamtejszy szpital. Podobne zdanie usłyszałem w leskim starostwie. Tą zastępczynią była Pani Sabina Ostrowska. W Lesku pozbyto się jej w trybie natychmiastowym. Byłem więc ogromnie zdziwiony gdy osobę tą przedstawiono jako uzdrowiciela finansów ustrzyckiego szpitala. Uważałem też za swój obowiązek poinformować radę o tych faktach , by być może ostrzec przed błędem jaki się w Ustrzykach popełnia. Miałem moralne prawo do tego ponieważ , po pierwsze byłem radnym, którego obowiązkiem jest dbać o dobro powiatu i wszystkich jednostek organizacyjnych, które mu podlegają. Po drugie w Radzie Społecznej SP ZOZ reprezentowałem Wojewodę Podkarpackiego.
Niestety w trakcie tamtej sesji – poza pewnymi wyjątkami-nie znalazłem zrozumienia. Zresztą rada i tak w sprawie decyzji o zatrudnieniu Pani Ostrowskiej nic nie mogła zrobić, bowiem zatrudniał ją osobiście i na swoją odpowiedzialność dyrektor Robert Roczniak. Szpital w tamtym czasie miał spore długi jednak przychody i koszty bilansowały się praktycznie na zero. Zadaniem nowej zastępczyni było więc zniwelowanie tego długu, przynajmniej tak mi się wydawało. Dodam tylko na marginesie , że znajomi z leskiego starostwa żartobliwie gratulowali mi tego transferu. Cieszyli się z podrzucenia nam tego „kukułczego jajka”.
Praca nowej zastępczyni już w niedługim czasie zaczęła przynosić „efekty”. Bilansujący się na zero szpital w Ustrzykach zaczął robić bokami. W pierwszym roku działania nowej zastępczyni straty miesięczne zaczęły przekraczać 50 tysięcy zł, w drugim roku 100 tysięcy, by w roku 2007 przekroczyć magiczną liczbę 200 tysięcy czyli ponad 2,5 mln zł w skali roku. To podziwu godna umiejętność eksperta od spraw oddłużania Sabiny Ostrowskiej. Na jednej z pierwszych tegorocznych sesji rady powiatu poruszano sprawę tragicznej sytuacji w szpitalu. Ponownie zabrałem głos. Stwierdziłem, że pani Ostrowska faktycznie jest wybitną specjalistką od ratowania finansów ZOZ, tyle że nie publicznego, a prywatnego swego obecnego partnera. Prowadzi on niepubliczny ZOZ w Sanoku, a likwidacja szpitala w Ustrzykach na pewno przyczyniła by mu klientów. Dobrze , że po zmianie władzy w starostwie dostrzeżono potrzebę radykalnych zmian w szpitalu. Faworyt poprzedniej Pani starosty Ewy Sudoł , Robert Roczniak odchodzi. Do ostatniej jednak chwili nie zwolnił swojej ulubienicy. Na szczęście ta poszła na kolejny urlop wychowawczy, bo trzeba dodać, że w trakcie tej w sumie krótkiej pracy w Ustrzykach był to jej drugi urlop wychowawczy. Rodzi się pytanie kiedy właściwie miała czas na pracę i czy to nie jest w sumie dobrze , że miała takie przerwy bo może w innym razie szpital kumulował by 500 tysięcy zł miesięcznych strat.
To, że w szpitalu działo się źle było też widać w trakcie spotkań Rady Społecznej SP ZOZ. Jednak Rada bezwolnie popierała każde działanie dyrekcji. Przedstawicielka gminy Czarna była pełna zachwytu dla poczynań dyrekcji, przy okazji nie wiedzieć czemu z ogniem w oczach i ekstazą wielbiła wójta Czarnej Władysława Podrazę. W gruncie rzeczy jedynie szpitalni związkowcy i to nie wszyscy mówili z troską o przyszłość szpitala. Także przedstawiciel gminy Ustrzyki radny z Ropienki potrafił mieć swoje zdanie. Pani Ostrowska miast dokumentów przynosiła na te spotkania moje krytyczne artykuły, zaś dyrektor Roczniak nigdy nie wyraził mi zgody na dziennikarską rozmowę.
Kielich goryczy przelany został w chwili gdy cała Rada Społeczna została przez starostę i dyrekcje oszukana. Przedstawiono nam program restrukturyzacji szpitala, który nie zawierał słowa o grupowych zwolnieniach. Pytany często przez pielęgniarki , czy to prawda , że będą zwolnienia biłem się w piersi twierdząc, że nie. Miałem bowiem w ręku projekt, który był zarazem programem naprawczym sytuacji finansowej szpitala. O święta naiwności. Oczy otworzył mi pewien działacz związkowy ze szpitala. Zadzwonił do mnie i powiedział, że opowiadam bzdury bo on ma przed sobą projekt restrukturyzacji, który mówi o zwolnieniach. Pojechałem do niego i okazało się , że to on mówi prawdę.
To poderwało całkowicie moją wiarę w uczciwe intencje działania starosty i dyrekcji szpitala. Zrobiono ze mnie i pozostałych członków rady przysłowiowego wała. Natychmiast napisałem do wojewody rezygnację z udziału w Radzie z pełnym uzasadnieniem. Oczywiście kopię otrzymała starosta Ewa Sudoł. Miała więc czyste sumienie, ale też i wiedzę, że szpital zmierza ku zagładzie. Jeśli nie przyjdzie otrzeźwienie to już niebawem karetki wozić nas będą do Leska , czy Sanoka.
Otrzeźwienie na szczęście przyszło. Całe szczęście , że o tragicznej sytuacji napisała „Gazeta Bieszczadzka” . Gdy Połoniny piszą , że czarne jest czarne to władza i tak ma to gdzieś bo w „rządowej” jak raz piszą , że czarne to jednak białe. Tym razem stało się inaczej. Rządowa napisało ostro i lawina ruszyła. Tym razem to Połoniny dały miejsce na wyjaśnienia dyrektora Roczniaka, co nie znaczy, że jesteśmy mu skłonni uwierzyć. Prokuratura bada sprawę, była kontrola wewnętrzna starostwa, będzie NFZ-u. Co ważne są już nowi dyrektorzy,. Rodzi się jednak pytanie, czy musiało do tego dojść. Można było- jeśli się nie wierzyło Stebnickiemu- odwiedzić Lesko i popytać samemu jak to jest z Panią dyrektor Ostrowską. Można było zareagować już po roku. Szło się w zaparte i dopiero zmiana starosty spowodowała rewolucję. Dziś od swego faworyta odcięła się w mediach nawet Pani Ewa Sudoł . Szkoda , że dopiero w chwili gdy zaczęło już mocno śmierdzieć.
A ja co? Powinienem mieć satysfakcje. Mimo tego wcale jej nie mam.

Wiesław Stebnicki

[Nr 5/55] Moim zdaniem

» Moim zdaniem
chyba jakoś nie lubisz "bulteriera".ale tak na marginesie, nie wychowawczy, ale macierzyński. Poza tym oboje wiemy że Ty należysz do SLD tak jak władze szpitala leskiego, a oznacza to tyle że będziesz pisał to co Ci każą pisać, bo to silne koło. Taka jest wola polityczna.
Pewnie mnie już więcej nie opublikujesz, ale nie dbam o to, ale sorry stary, tym razem przesadziłeś. Nie można tak, i nie masz racji, mnie też smarowałeś w gazecie, a jednak jakoś wszystko się ułożyło, ale ja jestem facetem.
Poza tym jak pisałeś, ten jej partner jest szefem publicznego zozu a nie nzoz i to podstawowej opieki zdrowotnej, więc nic niema wspólnego ze szpitalem, wiem bo dyżurował z nami na R w Ustrzykach, poza tym ma BIP. Teraz już nie dyżuruje bo go Starosta nie chciał, dobry lekarz, w czym mu przeszkadzał?. A u nas takie dziury. Sprawdzaj, takie rewelacje raz następny, a nie pisz co Ci donosiciele przyniosą, bo się kompromitujesz, a szkoda ......
I znów będzie :Stebnicki pójdzie siedzieć, czy jakoś tak?!
Dodano 07 Sierpnia 2007 przez ~bieszczadzki



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio