W Pacanowie kozy kują a w Lutowiskach głosuje się nadal na jednego faceta co na jedno wychodzi. Nadleśniczy bez lasu, król cynizmu, cesarz obłudy. Kiedyś przekonany przez prokuraturę do wyjścia z lasu postanowił zostać samorządowcem. I został??!
Jak ktoś kto przez trzydzieści lat udowadniał, że nie ma pojęcia o zarządzaniu mógł zostać wójtem!!? No cóż zawsze uważałam, że większa od wszechświata jest tylko ludzka głupota.
Wójt cel osiąga prostymi środkami, bo i ludzie są prości. Trzecią kadencję kupił sobie za pieniądze gminy, czyli wasze. Receptę na sukces uzupełnia włazidupstwo i zamordyzm stosowane w zależności od siły petenta. Czy to problem wyciągnąć z kasy gminy czyli z waszej kieszeni pieniądze i urządzić „Dzień Seniora”, zbudować parking, która to inwestycja jest tak celowa jak warszawski tunel wzdłuż Wisły. Czy to problem przyznać sobie zasługi za położenie przez starostwo asfaltu w kierunku Nasicznego. Dla pana wójta żaden. Zresztą można było się spodziewać, że wójt nie cofnie się przed żadną niegodziwością, aby zdobyć stołek, bo gdzie by się podział. Dwa lata do emerytury, kompetencji tylko tyle żeby montować biurowe intrygi.
Twórczość pana wójta jest jak żywioł. Woda.
Do ostatnich dni przed wyborami ktoś rozsiewał plotki o konkurentach pana wójta. A to jeden miał się wycofać z wyborów, drugi po wygranej miał zamknąć szkołę i zagarnąć jej budynek, a to pewna pani źle się prowadziła za młodu.
Potężnym wsparciem wyborczym była debilna solidarność zawodowa strażaków ochotników. Dla rymu dodam leśników. Debilna bo bezkrytyczna i darmowa. Pan wójt kupił sobie ją już rok przed wyborami. Już wtedy zaczął bać się o robotę. Kupił obietnicą wystawienia tzw. Chaty św. Floriana. Widziałam projekt. Koszmarna, kiczowata buda z której śmiać się będą wszyscy odwiedzający nas goście. Co prawda wątpię żeby powstała, ale gdyby to po pierwsze:
- kosztować będzie masę pieniędzy,
- użyje się tego jeden może dwa razy do roku,
- kto będzie tego strzegł i utrzymywał.
Tak czy owak szansa na zmiany umknęła i można popić wodą.
Zaistniałą sytuację można spuentować wiekopomną kwestią z pewnego tomu „Tytusa, Romka i Tomka” – …”Pewien głąb wkręca się w głąb.”.
Uzupełnieniem wyborów wójta była zmiana w składzie rady gminy. I cóż tu mamy. Przewodniczącym - prawdziwy nadleśniczy (bo z lasem). Niby drobiazg, ale czy w Nadleśnictwie brakuje roboty żeby szef firmy pchał się na tak odpowiedzialne i wymagające czasu stanowisko. No albo jeden etat albo drugi będzie traktowany po łebkach. No chyba że oba. Czy starczy zdolności. To że ktoś z zapałem macha batem nie znaczy że jest dyrygentem. Kto ma w gminie podejmować decyzje. Posłuchajcie anegdoty:
Stoją dwie grupy ludzi – jedna to ci którzy sami podejmują decyzje, druga to ci którzy zawsze słuchają rad żony. W środku stoi nasz wójt. Gdzie chce pan należeć wójcie? – spytano. Chwileczkę – ten odpowiada. Muszę zapytać żony.
Nic dodać nic ująć.
Ważną rzeczą jest suwerenność decyzyjna radnego. Pytam tylko retorycznie: Czy któryś ze strażaków – ochotników – leśników będzie miał prawo i odwagę do własnego zdania. Myślę, że będą się rozpychać łokciami w kolejce do łask pana przewodniczącego – prawdziwego nadleśniczego. Kto wie czy nie współzawodnicząc z panem wójtem (nadleśniczym bez lasu). Czy to jest zdrowe? Chyba tak jak lewatywa między zupą a drugim daniem.
Kto obsadzi gminne komisje np. zdrowia, oświaty czy też inne? Pan Majcher, może pani Świergocka. Przecież jasno widać, że znowu rządzą nami ludzie, którzy wiedzą jak zdobyć władzę, ale nie wiedzą jak ją sprawować. Czekają nas kolejne cztery lata pukania w bambus. W czwartym roku kadencji zacznie się wydawanie pieniędzy na prawo i lewo żeby pokazać że coś się robi.
Policzmy koszty: pan wójt ok. 300.000 zł za kadencję. Do tego trzy panie które trzęsą gminą. Dostały się kiedyś do roboty na zasadzie selekcji negatywnej. Kwalifikacje – patrz wójt. Tak czy owak to ok. 900.000 zł. za kadencję. Razem ok. 1.200.000 zł. Mogłam oczywiście nie doszacować.
Boli prawda? Cała nadzieja moi drodzy, że za cztery lata przyjmiecie inne kryteria niż stwierdzenie: ten się już „nachapał” to niech będzie. Jeżeli dobrze rozumiem „chapać” znaczy kraść. Mleko się wylało może za cztery lata będzie lepiej i na wyborach nie zaciąży zawiść i interesowność. Bo nikt mądry nie wystawi swojej kandydatury, żeby przegrać z takimi konkurentami.
„Czy ma to sens kląć
Że świata z kiepskiego zrobiony jest surowca
Bo dobry Bóg już zrobił co mógł
Teraz trzeba zawołać fachowca”
Śpiewali kiedyś w radiowej trójce S. Friedman i J. Kofta.
Była to piosenka satyryczna.
Czytelniczka
|