Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 2/52] Moim zdaniem
Starosta bieszczadzki Ewa Sudoł złożyła na ostatniej styczniowej sesji Rady Powiatu rezygnację z zajmowanej funkcji. Powie ktoś, że powinienem się z tego cieszyć, bo to właśnie ona na samym początku wydawania Połonin zaskarżyła mnie do prokuratury, za brak numerów ISDN gazecie. Sąd umorzył sprawę, jednak trochę krwi mi to napsuło. Nieco później na łamach Nowin-o śmierci papieża-doszło do naszego symbolicznego pojednania. Na sesjach poprzedniej kadencji, było różnie. Jeśli byłem przekonany pozytywnie, co do przedstawianych projektów uchwał, głosowałem za, jeśli uważałem, że są złe, głosowałem przeciw. Powiem tak, byłem w opozycji, a rządząca koalicja traktowała nas trochę jak trędowatych i nie wyjaśniała dokładnie, dlaczego podejmują taką, a nie inną uchwałę. Rządzący wiedzieli, że każdy ich projekt przejdzie i tak, więc, po co przekonywać do niego kilkuosobową opozycję. To zaczęło się trochę zmieniać w miarę zbliżania się do końca kadencji i tym samym starć na sesjach było coraz mniej.
Nie znaczy to jednak, że nie miałem uwag, co do sposobu sprawowania władzy przez Panią starostę. Myślę, że nabyła nieco złych nawyków w czasie gdy sprawowała funkcję komisarza tworzącego nowy powiat bieszczadzki, oddzielony od leskiego. Skupiała wtedy praktycznie rzecz biorąc wszystkie funkcje w powiecie, a więc starosty, zarządu i rady. To komfortowa sytuacja dla każdego rządzącego. Pociągać za wszystkie nitki, rządzić niepodzielnie. Taka sytuacja z czasem może zmienić się w samouwielbienie. Pracownicy nie podskoczą, bo boją się o pracę, a innych organów kontrolnych nie ma. To trwało rok, aż do wyborów w 2001 roku. Nowa Rada Powiatowa ponownie powierzyła funkcję starosty Ewie Sudoł. Jej pozycja była na tyle mocna, że powołany przez radę wice-starosta pełnił swą funkcje społecznie. To znów ustawiało starostę w dobrej sytuacji. Społeczny wice-starosta, nie miał czasu, ani możliwości wgryźć się w działania powiatu. Wszyscy zapewne pamiętają spór z częścią rady o ustalenie przez starostę diet radnych. Nie chodziło tam o wysokość diety, ale o to czy starosta arbitralnie jeszcze przed wyborami może ją ustalić. Sąd stwierdził, że mogła to zrobić, choć tak prawdę mówiąc 100% pewności nigdy nie było. Pokazało to jednak, że Pani starosta najbardziej lubi liczyć na siebie.
W takim rozumowaniu umacniali ją też koalicjanci z PiS, którzy akceptowali taki punkt widzenia starosty. Dopiero pod koniec kadencji doszli oni do wniosku, że jednak nie jest to całkiem zdrowe i optowali za tym by jednak wice-starosta był urzędnikiem etatowym.
Przekonana o słuszności swoich racji Ewa Sudoł zgodziła się kandydować na funkcję starosty także po tych wyborach. Startowała jednak z dużo gorszej pozycji, nie uzyskała akceptacji wyborców i nie zdobyła mandatu radnej. To był błąd czysto strategiczny. Gdyby startowała z okręgu gminy Ustrzyki Dolne, była by pewną mandatu. Wystarczającą ilość głosów zdobyła by w Bandrowie , Jałowem, Równi gdzie za jej kadencji wyremontowano pięknie drogi. Zdecydowała się na start w Ustrzykach , a tutaj nigdy nie miała zbyt wielkiego poparcie. Została więc- jak sama mówiła- starostą wynajętym przez Radę. Tuż po wyborze dowiedziała się, że wolą rządzącej koalicji jest to by wice-starosta był urzędnikiem etatowym. To moim zdaniem dobra decyzja. Zresztą SLD już w poprzedniej kadencji było za takim rozwiązaniem. Etatowy wice-starosta miał pomóc w ściąganiu środków unijnych, miał sprawić to, że zarząd byłby bardziej mobilny, gotowy do licznych wyjazdów w poszukiwaniu dodatkowych pieniędzy. Ewa Sudoł nie chciała tego zaakceptować. Twierdziła, że jeśli ma za całość odpowiadać, to też musi o całości decydować. Rada Powiatu zdecydowała jednak inaczej. Zmieniła statut i od tej pory w powiecie Bieszczadzkim wice-starosta będzie etatowym. Padło na sesji wiele zarzutów o to, że w chwili gdy sytuacja finansowa w starostwie jest zła powinno się wstrzymać z tą decyzja. Z drugiej jednak strony argumentowano, że właśnie z takich powodów koniecznym jest powołanie mobilnego wice-starosty, który tych pieniędzy będzie szukał. W końcu wniosek przegłosowano przy sprzeciwie radnych PiS, którzy – jak stwierdził przewodniczący rady- jeszcze nie tak dawno , gdy byli w koalicji optowali za takim rozwiązaniem.
Ewa Sudoł , była przeciw , ale swoją rezygnacją pod koniec sesji zaskoczyła nawet swoich kolegów z BSS. Mimo, że podjęła taką decyzję liczyła jeszcze na to, w ten sposób może coś zmienić. Tak się jednak nie stało i dziś wszyscy w mieście zastanawiają się, kto będzie jej następcą.
Osobiście głosowałem za stworzeniem etatu wice-starosty, bo takie rozwiązanie uważam za słuszne. Natomiast jeśli ktoś na tym stanowisku niezbyt by sobie radził, zawsze można dokonać zmiany. Zrobiłem tak też, bo zawsze bałem się rządów autorytarnych i to na każdym szczeblu władzy.

Wiesław Stebnicki

[Nr 2/52] Moim zdaniem



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio