Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [1/113] W Hoszowie i Łodynie po trzy klasy mniej
Konflikt jaki dziś istnieje w Hoszowie i Łodynie na linii wieś - władze miasta wcześniej miał miejsce w innych miejscowościach gminy Ustrzyki. Chodzi w nim mianowicie o tzw. obniżenie stopnia organizacyjnego miejscowych szkół podstawowych.


Do tej pory w Hoszowie i Łodynie istniały szkoły sześcioklasowe. Teraz od roku szkolnego 2011/12 burmistrz proponuje likwidacje w tych szkołach oddziałów IV- VI i przeniesienie uczniów z tych klas do szkół ustrzyckich. Nie dziw więc, że w tych i sąsiednich im wioskach huczy. Mieszkańcy twierdzą, że to degradacja i przygotowanie do likwidacji. Jako przykład stawiają szkołę w Bandrowie. Tam też kilka lat temu zmieniono stopień organizacyjny szkoły z sześciu na trzyklasową. Czas pokazał, że i trzyklasowa się nie utrzymała. Więc boją się, że u nich będzie podobnie. Bo zdaniem wielu ludzi z tych wsi, szkoła to nie fabryka i na zysku swojej działalności opierać nie może. Na dodatek szkoła to dla wsi coś więcej niż tylko nauka, to mówiąc patetycznie kaganek wiejskiej kultury i oświaty, w wielu przypadkach także taki wiejski dom kultury. Dlatego większość hoszowian mówi zmianom nie. Ponadto wieś twierdzi, że dużo gorsza sytuacja finansowa jest w szkołach w Łobozewie, Równi, Krościenku ale tam zmian się nie planuje bo w pierwszej wsi mieszka wicestarosta Krasowski, w drugiej radny Długi, a w trzeciej starosta Gąsior.

Nauczyciele, dyrektorka też bronią swojej szkoły. No bo jakże inaczej. Szkoła to dla nich praca, ale też wypracowane osiągnięcia i sukcesy. Szkoła to plany na przyszłość, a dla starszych z nich gwarancja doczekania w spokoju emerytury. Lojalnie trzeba jednak stwierdzić, ze nauczyciele stoją między przysłowiowym młotem a kowadłem. Wieś wywiera na nich presję, którą muszą uwzględnić w swoich działaniach. Z drugiej zaś strony mają świadomość, że sprzeciwiają się swemu pracodawcy, a na dodatek gdzieś w duchu myślą, że krzywdy im nie zrobi. Nauczyciele gotowi są na spore ustępstwa, w tym także płacowe by szkołę utrzymać. Propozycje swoje przedstawili burmistrzowi Sułuji.

Ludzie w Hoszowie mówią też, że gdyby nie doszło do zmiany radnego to szkoła istniała by dalej w dotychczasowej formie. Twierdzenie takie stawia radnego Władysława Nosala i radnego powiatowego z Hoszowa Wojciecha Kowalskiego w niezwykle niezręcznej sytuacji.



Wychodzi bowiem na to, że w dwa miesiące po wyborze dopuścili do degradacji szkoły. Stawia to obu radnych w niezręcznej sytuacji, dlatego też z wielką determinacją próbują przekonać burmistrza do wstrzymania reorganizacji. Brakuje w zasadzie tylko stwierdzenia, iż Nosal kosztem Hoszowa reaktywuje sześciolatkę w Bandrowie.

Burmistrz Henryk Sułuja zaś twierdzi, że to nie wybory były przyczyna takich działań. Z zamiarem zmiany statusu szkoły nosił się już wcześniej i plany te znali radni, w tym były radny Dziwisz oraz dyrektorki szkół w Hoszowie i Łodynie. Owszem nie padały konkretne terminy, ale sam fakt był rozważany. Dlaczego teraz do tego dochodzi - Na pewno nie przez jakąkolwiek złośliwość w stosunku do obu wsi. Reorganizację wymusiły zmiany w ustawie budżetowej. Miasto i gmina według niej nie mogą przejadać swoich dochodów. Kontrolę nad tym sprawować będzie Regionalna izba Obrachunkowa, a złamanie tej zasady grozi sankcjami burmistrzowi. Trzeba więc było tegoroczny budżet tak ustawić by dochody nieznacznie przewyższały wydatki. By tak się stało gdzieś trzeba było przyciąć wydawanie pieniędzy. Stanąłem przed dylematem, albo ograniczę pieniądze na koniecznych dla miasta inwestycjach, albo na płacach. - mówi burmistrz - Wybrałem ten drugi wariant.

Burmistrz swoje wyjaśnienia ilustruje cyframi. One są bezwzględne. To cyfry wskazały te dwie szkoły. Subwencja jaką miasto dostaje na ucznia wynosi około 6200 zł. Tymczasem utrzymanie jednego ucznia w Łodynie kosztuje 15160 zł, a w Hoszowie blisko 16000. Do tych kwot zbliżają się także szkoły w Krościenku, Łobozewie i Równi. Jednak tam uczeń jak na razie kosztuje coś około 13 tysięcy. Rachunek był więc prosty. Nie oznacza to jednak, ze pozostałe szkoły mogą być spokojne. Ilość uczniów będzie bowiem spadać nadal, a tym samym skurczy się subwencja. Kształcenie jednego ucznia kosztuje blisko 15 tysięcy zł. Natomiast 22 uczniów klas od I- III kosztuje 7720 zł, zaś kształcenie 15 uczniów klas od IV- VI kosztuje 25028 zł. Różnica jest szokująca. Jasne, że przeniesienie tych starszych uczniów do Ustrzyk też będzie kosztować, ale przynajmniej o 2/3 mniej. I to są te efektywne oszczędności.

- Ja nie mam zamiaru likwidować tych szkół. Zresztą proszę popatrzyć na Bandrów. Tam szkoła istnieje po dziś dzień i nikt jej nikomu nie sprzedał. Więcej jako filia ustrzyckiej jedynki ma możliwość przyjmowania sześciolatków i uczniów pierwszej klasy. Jednak musi mieć kogo przyjmować- dodaje burmistrz- Statystyki demograficzne mówią, że w Hoszowie za pięć lat będzie blisko 60 uczniów. Nic nie będzie stało na przeszkodzie by ponownie reaktywować w istniejącej szkole oddziały od IV- VI. Bo w czynnej szkole to prosta sprawa, w zlikwidowanej to problem. Od rodziców zależeć będzie czy trzylatki w Hoszowie i Łodynie będą istnieć. Ja mogę tylko powiedzieć, że żadna z nich nie zostanie zlikwidowana bo nakazują nam to programy pomocowe, z których korzystaliśmy przy ich remontowaniu.

Szkoły, czy mówiąc bardziej ogólnie oświata to potężna pozycja w budżecie Ustrzyk Dolnych. Do ponad 10 milionowej subwencji miasto i tak dodaje rocznie prawie 9 milionów. Zaś w budżecie oświaty to płace stanowią główna pozycję. Dlatego propozycję mówiące o obniżce kosztów administracyjnych budynków szkolnych niewiele znaczą bo dają oszczędności liczone w tysiącach, zaś restrukturyzacja i oszczędności płacowe dają setki tysięcy.

Nauczyciele też nie zostaną zostawieni sami sobie. W tym roku ośmioro odchodzi na emeryturę, na ich miejsce nie będzie się przyjmować nowych, a da się możliwość przejęcia ich godzin tym z restrukturyzowanych szkół.

Takie jest zdanie mieszkańców obu wsi jakie przedstawiłem. Takie jest też stanowisko burmistrza. Oczywiście o zmianach zadecydują radni. Nie mnie przesądzać wynik tego głosowania. Celem tego o czym tutaj pisałem było jedynie to by każdy miał możliwość rzeczowego zapoznania się z argumentami obu stron konfliktu. Wnioski niech wyciągną czytelnicy.

Wiesław Stebnicki

[1/113] W Hoszowie i Łodynie po trzy klasy mniej

» [1/113] W Hoszowie i Łodynie po trzy klasy mniej
zapomniał Pan dodać, że Pani dyrektor z hoszowa jest członkiem BSS.
Dodano 25 Stycznia 2011 przez ~MARCIN

» [1/113] W Hoszowie i Łodynie po trzy klasy mniej
Stebnicki też wiedział przed wyborami o pomyśle likwidacji szkół ale przemilczał to bo wtedy wybory wygrałby kto inny zwłaszcza w tych wsiach gdzie chcą szkoły likwidować.
Dodano 27 Stycznia 2011 przez ~Stary wyga

» [1/113] W Hoszowie i Łodynie po trzy klasy mniej
No ale jak w nocy przed ciszą wyborczą ludzie widzieli Prezesa ustrzyckiego PiS jeżdżącego autem z drabiną. To nie dziwne, że na taką opcję mało kto chciał oddać głos
Dodano 02 Lutego 2011 przez ~MARCIN

» [1/113] W Hoszowie i Łodynie po trzy klasy mniej
Ja Marka widziałem z drabiną tydzień przed wyborami w nocy też się uśmiałem. Ciekawe czy Jarek też tak jeździ ??
Dodano 02 Lutego 2011 przez ~wyjadacz

» [1/113] W Hoszowie i Łodynie po trzy klasy mniej
Ugrupowanie Pana Wieśka jest najlepszą opcją na Ustrzyki. Stebnicki potrafi się z każdym dogadać i dzięki temu może coś zdziałać dla Ustrzyk i Bieszczad. No i z drabiną by nie jeździł
Dodano 03 Lutego 2011 przez ~Włodek

» [1/113] W Hoszowie i Łodynie po trzy klasy mniej
No właśnie obiecywanki cacanki a ludzie głosują jak głosują i to który raz z kolei obiecywanie to jedno a robienie to drugie teraz mamy tego przykład. Przecież było wiaomo że gdzieś będzie trzeba szukać oszczędności dla gminy no ale dlaczego szkoły a przepraszam a po co tylu urzędasów siedzi w gminie starostwie może tu poszukać oszczędności. Mam nadzieje że wkońcu ludzie zrozumieją że jak ktoś obiecuje krainę mlekiem i miodem płynącą to albo urwał się z choinki albo jest niespełna rozumu. Trzeba ciężkiej pracy by było naprawde dobrze.
Dodano 09 Marca 2011 przez ~LEON 20



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio